Marek Papszun jednak na ławce Legii
Tuż przed starciem z Rakowem los Legii w Ekstraklasie zawiśnie na włosku, ale to nie była jedyna niepewność przed tym spotkaniem. Marek Papszun, który ostatnio walczył z poważną infekcją, długo stał pod znakiem zapytania jako dowodzący przy Łazienkowskiej. Nowe wieści w tej sprawie przynosi Krzysztof Marciniak – i są one dla kibiców Legii elektryzujące.
Marek Papszun wraca tam, gdzie jego miejsce. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że być może kluczowy bój Ekstraklasy Legia Warszawa - Raków Częstochowa odbędzie się bez jego udziału, bo trener zmagał się z infekcją, która – jak podkreślał Kamil Głębocki – miała ostry przebieg.
Dla Legii to mecz o wyjście ze strefy spadkowej. Po ostatniej porażce Arki Gdynia z Koroną Kielce apetyt przy Łazienkowskiej rośnie – wystarczy pokonać wicemistrzów z Częstochowy i liczyć na wpadkę Widzewa Łódź, by chwilowo złapać oddech w ligowej tabeli. Jednak zdrowie trenera stało się nagle jednym z decydujących czynników.
Papszun przez pewien czas nie mógł nadzorować przygotowań drużyny, co w naturalny sposób podniosło ciśnienie przy Łazienkowskiej – wszyscy czekali na końcową decyzję dosłownie do ostatniej chwili. Piłkarze trenowali, ale szkoleniowiec, który dopiero co wrócił do Warszawy, ponownie musiał stoczyć inną walkę – tym razem o własne zdrowie.
Właśnie w najgorętszym momencie tygodnia, kiedy ważą się ligowe losy Legii, przyszedł przełom. Jak przekazał Krzysztof Marciniak, sytuacja zmieniła się diametralnie: "Stan zdrowia Marka Papszuna poprawił się. Jest w LTC, przygotowuje się z drużyną i poprowadzi zespół wieczorem w meczu z Rakowem" – napisał dziennikarz Canal+ Sport na portalu społecznościowym.
Stan zdrowia Marka Papszuna poprawił się.Jest w LTC, przygotowuje się z drużyną i poprowadzi zespół wieczorem w meczu z Rakowem.