Luka Elsner ostro o Cracovii: "Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Totalny chaos"
"Jeszcze w październiku i listopadzie miałem cztery bardzo dobre oferty, w tym jedną z MLS, ale odmówiłem, bo chciałem stabilizacji. Dwa miesiące później ta stabilizacja zniknęła" – wspomina Luka Elsner, były trener Cracovii, w wywiadzie dla dziennika L'Equipe. Słoweniec nie krył rozczarowania tym, jak wiosną sprawy przy Kałuży wymknęły się spod kontroli. Kulisy chaosu, transferowych decyzji i nieoczekiwanych zmian we władzach rzucają nowe światło na przyczyny kryzysu Pasów.
Luka Elsner nie przebiera w słowach, wracając do swojego rozstania z Cracovią. Jak ujawnia na łamach dziennika L'Equipe, początki wyglądały obiecująco. Pasy kończyły grudzień na solidnym szóstym miejscu, mając minimalną stratę punktową do lidera i realne szanse na grę w pucharach. Jednak zimowe okienko transferowe przyniosło wydarzenia, które zmieniły wszystko.
Zespół znacząco się osłabił – do sprzedaży powędrował najskuteczniejszy napastnik Filip Stojilković oraz rozgrywający Mikkel Maigaard. To osłabienie kadry miało konsekwencje już w rundzie wiosennej, gdy wyniki Cracovii zaczęły wyraźnie spadać. Elsner próbował interweniować jeszcze w marcu, deklarując gotowość do odejścia, lecz jego dymisja została wtedy odrzucona. Ostatecznie obie strony rozstały się w kwietniu – rzekomo za porozumieniem.
Słoweniec wyjaśnia kulisy tej decyzji. Jego odejście nie było klasycznym zwolnieniem, klub rozstał się z nim polubownie. – Twierdzenie, że zostałem zwolniony jest nieprawdą. Moje odejście nastąpiło za obopólną zgodą. Musimy wrócić do początku: Mateusz Dróżdż, prezes, który mnie zatrudnił, odszedł 7 stycznia. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Ale po sprzedaży klubu Amerykaninowi, Robertowi Platkowi, stery przejęła Elżbieta Filipiak, mniejszościowy właściciel. W połowie stycznia sytuacja zaczęła się pogarszać. Wciąż mogliśmy walczyć awans do pucharów, ale kiedy usłyszałem, jakie toczą się rozmowy, powiedziałem: "Czekajcie, to w ogóle nie może nam się udać" – tłumaczył trener.
Kilka tygodni później zarząd pogrążył się w sporze. Klub sprzedał podstawowych zawodników, stracił kapitana przez kontuzję, a plan transferowy legł w gruzach. Miesiąc później prezes zrezygnowała, zostawiając Pasy bez przywództwa. W rozmowach padły mocne słowa o utracie wodza i dyrektora sportowego. Elsner w tym okresie ponownie zaproponował rezygnację, gotów odejść "bez żadnego odszkodowania". Klub był pogrążony w niepewności, a wygrzebanie się z czternastoosobową kadrą graniczyło z cudem.
Jeszcze w październiku i listopadzie miałem cztery bardzo dobre oferty, w tym jedną z MLS. Młodszy ja zaakceptowałby tę propozycję. Ale odmówiłem, bo chciałem stabilizacji. A dwa miesiące później ta stabilizacja zniknęła. To niewiarygodna historia.