Jean-Pierre Nsame wraca po kontuzji i mówi o Legii oraz Warszawie – StolicaSportu.pl

Jean Pierre Nsame nie boi się o ligowy byt i uwielbia Sen o Warszawie

Jean-Pierre Nsame
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Aleks
30 marca 2026 21:29
4 minuty czytania

Jean-Pierre Nsame w rozmowie dla Goal.pl opowiada o powrocie po ciężkiej kontuzji ścięgna Achillesa i o tym, jak emocjonalnie przeżywał pierwsze tygodnie po wznowieniu gry. Mówi też o ambicjach Legii, swojej relacji z Warszawą oraz o planach na przyszłość — sportowych i prywatnych.

Powrót Jean-Pierre’a Nsame na boisko miał swój rytm: najpierw długie miesiące przerwy po poważnym urazie, potem pierwsze minuty, a na końcu — bramka, na którą czekał. Napastnik Legii doznał ciężkiej kontuzji ścięgna Achillesa w meczu z Cracovią, co wykluczyło go z gry na wiele miesięcy. W pewnym momencie pojawiały się nawet opinie, że w barwach Legii już nie zagra.

Sam Nsame od początku zapowiadał jednak szybki powrót i — jak podkreśla — dotrzymał słowa, wracając na boisko jeszcze przed końcem sezonu. Najpierw pojawił się w meczu z Radomiakiem, a niedługo później zdobył pierwszą bramkę po kontuzji w spotkaniu z Rakowem.

Napastnik nie ucieka też od rozmowy o sytuacji Legii. Nie dopuszcza do siebie scenariusza, w którym klub miałby spaść z Ekstraklasy.

„Nie boję się spadku Legii, jestem przekonany, że nie spadniemy. Nie skupiam się na negatywnym scenariuszu, choć wiem, że teoretycznie może się zdarzyć” — mówi.

Zwraca uwagę, że kryzysy przydarzają się nawet największym i kluczowe jest to, jak z nich wyjść. Jednocześnie przyznaje, że na dynamikę drużyny wpływały częste zmiany trenerów — od jego przyjścia do klubu Legia zmieniła już trzech szkoleniowców. W takich warunkach jego rola w zespole również nie była stała, zależała od tego, kto akurat prowadził drużynę. Nsame podkreśla przy tym znaczenie szczerej komunikacji i „ludzkiego” podejścia w relacjach trener–zawodnik.

Ambicje stawia jednak bez wahania wysoko. „Legia zawsze musi mierzyć w tytuł. To jasne, że inne kluby robią postępy, ale Legia musi być wśród tych ekip, które biją się o zwycięstwo” — podkreśla.

W jego opowieści nie ma też miejsca na lęk przed presją trybun — nawet po komentarzach, które wywoływały kontrowersje. Jak tłumaczy, frustrację kibiców rozumie, ale odbiera ją jako emocje, a nie zagrożenie.

Wątek relacji w klubie wraca również przy nazwiskach trenerów. Nsame dobrze wspomina współpracę z trenerem rezerw Legii, który okazał mu wsparcie w trudnym momencie, gdy znalazł się poza pierwszym zespołem. Jednocześnie deklaruje, że nie ma urazy do byłego trenera Gonçalo Feio i jest gotów na normalną rozmowę:

„Nie jestem kimś, kto życzy mu źle albo chce jego krzywdy. Dla mnie to rzeczy, które minęły. Gdybym spotkał go na meczu z Radomiakiem, podałbym mu rękę. Jakby nic się nie stało.”

W rozmowie broni także kolegów z drużyny. Pozytywnie ocenia umiejętności Milety Rajovicia i podkreśla, że napastnik potrzebuje wsparcia, by pokazać pełnię możliwości. „To ktoś, z kim dogaduję się bardzo dobrze. To chłopak, który od przyjścia pokazał, że chce grać jak najlepiej… Zbliżyliśmy się do siebie naturalnie. I zawsze mu powtarzam: „masz umiejętności” — opowiada.

Wskazuje również Wojciecha Urbańskiego i Jakuba Żewłakowa jako zawodników o dużym potencjale, który — jego zdaniem — nie zawsze przekłada się na to, co widać w meczach; zwraca uwagę na różnicę między treningiem a spotkaniami ligowymi.

W tle wszystkich tych tematów jest też przyszłość samego Nsame. Jego kontrakt z Legią wygasa w czerwcu, a rozmowy o przedłużeniu mają być wstrzymane do poprawy sportowej sytuacji zespołu. Napastnik zaakceptował obniżkę pensji po kontuzji i deklaruje chęć pozostania, ale jednocześnie nie wyklucza odejścia, jeśli nie dojdzie do porozumienia.

W tej historii Warszawa zajmuje wyjątkowe miejsce. Nsame mówi o silnej więzi z miastem, z którym utożsamia się przez jego historię i proces odbudowy po zniszczeniach.

Warszawa została zaatakowana, podeptana, ale podniosła się. Na zasadzie: Odbudujemy się i będziemy jeszcze lepsi niż wcześniej. Ten proces bardzo mi się podoba. Dlatego ta piosenka… „Sen o Warszawie”, tak to się chyba nazywa. Uwielbiam ją, mimo że nie rozumiem słów.
Jean-Pierre Nsame
Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie