GKS ograł Lechię. Znowu świetny mecz Nowaka
Murawa w Katowicach pozwoliła obu drużynom grać naprawdę ofensywny, przyjemny dla oka futbol. Ostatecznie GKS Katowice okazał się skuteczniejszy, a Bartosz Nowak potwierdził, że w tym sezonie to lider nie do zatrzymania. Do pełni obrazu – Lechia Gdańsk, mimo kilku prób, nie była w stanie powstrzymać rozpędzonych gospodarzy.
Sam mecz dość szybko ułożył się pod dyktando gospodarzy, których tempo i pomysłowość w środku pola napędzał Bartosz Nowak. Kreator GKS-u najpierw miał dwa niecelne uderzenia, jakby się rozgrzewał, by wreszcie ruszyć z kluczową kontrą kończącą się trafieniem Mateusza Wdowiaka na 1:0. Potem Nowak na moment zniknął z radarów, by wrócić efektowną asystą – jego prostopadłe podanie otworzyło drogę do bramki Ilji Szkurinowi, który w sytuacji sam na sam nie pozostawił złudzeń golkiperowi Lechii.
Trudno się dziwić, że jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Nowak odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika lutego – na boisku udowodnił, iż żaden inny wybór nie wchodził w grę.
Lechia próbowała odpowiadać głównie pojedynczymi zrywami. Najbliżej był Iwan Żelizko, jego uderzenie z dystansu wymusiło świetną interwencję Rafała Strączka. Były też próby Tomasza Neugebauera i Aleksandara Ćirkovicia, ale do przerwy gościom udało się zanotować zaledwie jeden celny strzał. Gdańska ofensywa – do tej pory najlepsza w Ekstraklasie – musiała w Katowicach obejść się smakiem.
Po przerwie spotkanie straciło na tempie; GKS skupił się na spokojnym rozgrywaniu, czekając na okazje. Lechia biła głową w mur i nie zdołała już poważnie zagrozić bramce gospodarzy. Ostatecznie katowiczanie dołożyli jeszcze drugie trafienie, a goście byli wyraźnie bezradni.
GKS Katowice – Lechia Gdańsk 2:0 (1:0)
1:0 Mateusz Wdowiak 39
2:0 Ilja Szkurin 60