Co dalej z Adrianem Siemieńcem? Właściciel Jagiellonii komentuje plotki
Jagiellonia Białystok to dziś klub, który raz jeszcze zadziwia Ekstraklasę swoją formą, choć wokół drużyny narastają pytania o przyszłość jej architekta. Współwłaściciel Jagiellonii Wojciech Strzałkowski otwarcie przyznał w rozmowie z Super Expressem, że Adrian Siemieniec być może będzie szukał nowych wyzwań. Te słowa tylko podsyciły dyskusje wśród kibiców i ekspertów – czy era Siemieńca przy Słonecznej dobiega końca?
Adrian Siemieniec jest coraz częściej wymieniany jako kandydat do objęcia nowych wyzwań poza Białymstokiem, mimo że Jagiellonia znowu gra jak drużyna walcząca o najwyższe cele. Klub, który nie należy do transferowych potentatów, trzyma się ścisłej czołówki polskiej ligi i regularnie łączy grę na dwóch frontach.
Forma piłkarzy z Podlasia sprawiła, że Duma Podlasia nie tylko celuje w powtórzenie sukcesu sprzed dwóch lat w Ekstraklasie, ale też ostrzy sobie zęby na Ligę Konferencji Europy, gdzie już niedługo przystąpi do walki w play-offach.
Mimo tej boiskowej stabilizacji, przyszłość trenera Siemieńca jest pełna znaków zapytania. Trener miałby być na radarze klubów z zagranicy, a jednym z poważnych kandydatów do jego zatrudnienia wymienia się Club Brugge. Te doniesienia nie przeszły bez echa wśród kibiców, zwłaszcza gdy w mediach zaczęły pojawiać się plotki o możliwym odejściu nie tylko szkoleniowca, ale i kilku kluczowych zawodników, jak Afimico Pululu.
Do całej sprawy odniósł się sam Wojciech Strzałkowski, współwłaściciel i przewodniczący rady nadzorczej Jagiellonii, w rozmowie z "Super Expressem". Wyznał otwarcie: „Ktoś się rozwija, osiąga pewien poziom i być może będzie szukał sobie innej drogi życia. Jeśli Adrian podejmie taką decyzję, to wtedy będziemy się przygotowywali, na razie tego nie robimy”.
Te słowa sugerują, że klub jest daleki od jasnych deklaracji w sprawie przyszłości Siemieńca. Strzałkowski podkreślił, że ambicje Jagiellonii sięgają pudła i nikt przy Słonecznej nie zamierza się zadowalać miejscem poza czołówką. „Nasze apetyty cały czas są bardzo ambitne i chcemy być co najmniej w tej tak zwanej trójce, na pudle. Ale coraz częściej się mówi też o tym, że może warto by powtórzyć ten sukces sprzed dwóch lat, dlaczego nie. Także, tak jak wszystkie drużyny, gramy o mistrza Polski” – dodał Strzałkowski.