Kamil Grabara dostał wielkie wsparcie od kibiców po błędzie
Kibice VfL Wolfsburg nie zamierzali potępiać Kamila Grabary, mimo kosztownego błędu w meczu z RB Lipsk. Polski bramkarz przez większość spotkania imponował, lecz jeden pechowy wyprowadzony piłką podarował rywalowi bramkę. Kapitan „Wilków” jasno stanął po jego stronie. Po ostatnim gwizdku na stadionie rozległo się skandowanie nazwiska Polaka – klub od razu udostępnił nagranie z tej chwili.
Kamil Grabara przez większość niedzielnego spotkania Bundesligi prezentował pewny poziom, ale wszystko zmieniła jedna niefortunna interwencja. VfL Wolfsburg zmierzył się na wyjeździe z RB Lipsk w ramach 22. kolejki. Polak znów pojawił się w wyjściowym składzie gości i już w pierwszej połowie zaliczył kilka trudnych momentów w polu karnym, broniąc groźne strzały przeciwników.
Po przerwie „Wilki” objęły prowadzenie dzięki golowi Mohameda Amoury. Kibice w mediach społecznościowych nie szczędzili Grabarze pochwał za skuteczne parady, jednak w 70. minucie los się odwrócił. Polak wyprowadził piłkę tak pechowo, że trafił w rywala, a kilkanaście sekund później Yan Diomande dopełnił formalności, wbijając futbolówkę do siatki.
Po tym trafieniu emocje jeszcze wzrosły. Wolfsburg zdołał ponownie objąć prowadzenie na 2:1, lecz końcówka należała jednak do gospodarzy – efektowne uderzenie Brajana Grudy ustaliło wynik na 2:2. W ten sposób Grabara zanotował występ, który trudno nazwać jednowymiarowym – zaczął jako bohater, skończył z gorzkim posmakiem.
Tymczasem po ostatnim gwizdku stadion opanowały emocje zupełnie innego kalibru. Klub Grabarę postanowił wesprzeć – w mediach społecznościowych pojawiło się krótkie wideo z trybun, na którym słychać kibiców skandujących nazwisko polskiego bramkarza.
Kapitan drużyny, Maximilian Arnold, uciął wszelkie spekulacje, stwierdzając, że »Kamil grał wyjątkowo dobrze przez cały sezon. Moim zdaniem, ten jeden incydent nie jest nawet wart wspominania«. Wolfsburg w osobnym wpisie potwierdził: błąd Grabarze rzeczywiście się przytrafił, ale jego praca na boisku została doceniona.
Kibice i cały klub pokazali więc jasno, że jeden błąd Polaka nie zachwiał zaufaniem – była to lekcja sportowego wsparcia w praktyce.