Chema błyszczy w Stuttgarcie. Real Madryt ma klauzulę odkupu młodego pomocnika
Zaledwie 20-letni Chema, który latem zamienił madrycką arenę na boiska Bundesligi, coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w VfB Stuttgart. Real Madryt, wyczuwając potencjał Hiszpana, zabezpieczył sobie prawo pierwokupu — kwota póki co nie odstrasza, ale z roku na rok będzie rosła. Tylko od decyzji „Królewskich” zależy czy pomocnik wróci na Santiago Bernabeu, zanim wykup stanie się naprawdę kosztowny.
Młody pomocnik trafił do akademii „Królewskich” w 2018 roku, wcześniej rozgrywał mecze w młodzieżowych drużynach Levante. W barwach Realu pokazał się zarówno w UEFA Youth League, jak i w rezerwach Castilli, a nawet dostał szansę w pierwszym składzie Carlo Ancelottiego – choć tylko epizodycznie. W zeszłym sezonie dostał po kilka minut w lidze i Pucharze Króla, jednak chęć regularnych występów pchnęła go do transferu.
Latem Chema postawił na nowe otoczenie. VfB Stuttgart zapłaciło za utalentowanego pomocnika 3 miliony euro. W nowym klubie rzeczywiście zadomowił się błyskawicznie – już na początku sezonu zebrał 567 minut w Bundeslidze, dorzucił gola i asystę. Młodzieżowa reprezentacja Hiszpanii to dla niego kolejny przystanek, a rozwój nabiera tempa.
Właśnie dlatego o wpisanej w kontrakcie klauzuli przypomniał Florian Plettenberg. Na jej mocy Real Madryt może ściągnąć Chemę z powrotem na Santiago Bernabeu już latem 2026 roku za 13,5 miliona euro. Jeśli Florentino Perez i spółka zdecydują się poczekać dłużej, cena transferu wzrośnie – w 2027 roku to już 18 milionów, a potem jeszcze więcej.
Stuttgart zabezpieczył się natomiast przed ewentualnością szybkiej sprzedaży: jeśli Chema wróci na Półwysep Iberyjski i zostanie niemal natychmiast odsprzedany gdzieś dalej, „Die Schwaben” mogą liczyć na rekompensatę finansową. Umowa Hiszpana w Bundeslidze obowiązuje aż do końca czerwca 2030 roku, więc czas gra tak naprawdę na korzyść każdej ze stron. Kwoty na stole regularnie rosną, a poprzeczka oczekiwań idzie razem z nimi coraz wyżej.