Polska – Holandia 85:83: Ponitka prowadzi szaleńczą pogoń w eliminacjach MŚ – StolicaSportu.pl

Mateusz Ponitka liderem podczas szaleńczej pogoni. Polska o włos lepsza od Holandii

Mateusz Ponitka
fot. Steffen Prößdorf (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Jordi
2 grudnia 2025 08:49
3 minuty czytania

Kibice reprezentacji Polski przeżywali prawdziwy rollercoaster emocji podczas meczu z Holandią w eliminacjach mistrzostw świata. Po fatalnej pierwszej połowie i wysokiej przewadze gospodarzy, Biało-Czerwoni pod wodzą Mateusza Ponitki rzucili się do dramatycznej pogoni. O zwycięstwie 85:83 zadecydowały ostatnie sekundy.

Igor Milicić już po Eurobaskecie zapowiadał, że jego nowym celem jest awans na mistrzostwa świata z polską kadrą. W podobnym tonie wypowiadał się Mateusz Ponitka, podkreślając, że awans na mundial to marzenie całej drużyny. Do tej pory Polacy rywalizowali w tej imprezie zaledwie dwa razy — czas na kolejny rozdział?

Choć ostatni Eurobasket zakończony szóstym miejscem dawał powody do optymizmu, droga na mundial jest wyboista. Z Europy poleci tylko tuzin ekip, a punkty uzbierane na każdym etapie eliminacji liczą się podwójnie. Biało–czerwoni rozpoczęli od zwycięstwa nad Austrią, ale Holandia — wbrew przewidywaniom — zawiesiła poprzeczkę wyżej.

Już otwarcie meczu wskazywało, że to nie będzie spacerek. Polacy popełniali sporo błędów w obronie i często tracili piłkę przy szybkim przejściu do ataku, a po faulu przy rzucie za trzy punkty Holendrzy odskoczyli na siedem oczek. Wtedy trener Milicić wziął czas i apelował do zawodników, aby unikali fauli na obwodzie.

Zmiany, wprowadzenie rezerwowych, na moment ożywiły zespół, ale rywale konsekwentnie punktowali zwłaszcza z dystansu. Po pierwszej kwarcie Polacy przegrywali sześcioma punktami. Druga odsłona nie zapowiadała szybkiej poprawy: gospodarze trafiali praktycznie z każdej pozycji, popisując się celnymi rzutami nawet zza dziewiątego metra. W połowie drugiej kwarty przewaga Holandii sięgnęła 14 punktów, a trener Milicić nie szczędził ostrych słów swoim podopiecznym. Rywale do przerwy wyszli na prowadzenie 53:37 — przewaga była zasłużona, bo trafili osiem trójek wobec zaledwie dwóch polskich.

Po zmianie stron kibice Polaków spodziewali się reakcji. Przez chwilę wyglądało to źle: strata urosła do 21 punktów, a Holendrzy kontynuowali ostrzał z dystansu. I nagle coś ruszyło! Najpierw kolejne trójki Ponitki i Hardinga, potem dynamiczne wejścia pod kosz zaczęły przynosić efekty. Na siedem minut przed końcem strata zmalała do zaledwie dziesięciu oczek. Później niestety pojawiły się przewinienia — Jakub Szumert i Mateusz Ponitka popełnili błędy indywidualne, a Holandia wypracowała ponownie 14 punktów zapasu.

Ostatnia odsłona stała pod znakiem desperackiej pogoni. Akcją 2+1 rozruszał grę Adrian Żołnierewicz, a w kolejnych minutach świetnie spisywał się Dominik Olejniczak. Na niespełna dwie minuty przed końcem przewaga gospodarzy stopniała do czterech punktów. Dużo nerwów, jeszcze więcej determinacji. Mateusz Ponitka trafił dwa wolne, a po nieudanym rzucie Sokołowskiego chwilę później to właśnie on zrehabilitował się zdobywając kluczowe punkty na remis i dorzucając jeszcze wolny na prowadzenie. Ostatnie sekundy to już popis koncentracji Polaków — Holendrzy spudłowali, Sokołowski ponownie wykorzystał środek na linii rzutów wolnych i Biało–Czerwoni wygrywają 85:83!

Źródło: Interia.pl

Wybrane dla Ciebie