Wisła Kraków spokojna po odejściu Sancheza. Królewski nie chce pochopnych ruchów
Zaskakujące odejście Jordiego Sancheza z Wisły Kraków do Pogoni Szczecin nie wywołało nerwowych reakcji wśród władz klubu. Prezes Jarosław Królewski stanowczo zapowiedział, że nie zamierza szukać nowego napastnika pod presją czasu. Klub konsekwentnie realizuje wytyczoną strategię i nie planuje pochopnych transferów przed końcem letniego okna.
Wisła Kraków nie straciła głowy po nagłym odejściu Jordiego Sancheza, który zamienił ekipę z Synerise Arena Kraków na Pogoń Szczecin. Choć wielu spodziewało się nerwowego ruchu transferowego, prezes Jarosław Królewski szybko rozwiał wątpliwości kibiców i środowiska. W swoim ostrym komentarzu na platformie X dał jasno do zrozumienia, że priorytetem klubu będzie rozsądek, nie presja zegara.
Zdaniem szefa Wisły nie ma sensu sprowadzać napastnika 'na szybko', tylko po to, żeby pod koniec letniego okna transferowego domknąć skład. Klub zamierza trzymać się wcześniejszego planu i uważnie analizować rynek, ale bez pochopnych decyzji. Królewski otwarcie napisał: "Nie będziemy podpisywać żadnego napastnika w trybie ASAP tylko po to, żeby zdążyć przed zamknięciem okienka. To nie jest nasz styl".
Prezes Wisły zauważył też, że sprowadzony w ostatniej chwili zawodnik i tak nie byłby gotowy do gry natychmiast. Dlatego w najbliższych spotkaniach sztab będzie bazował na dostępnych napastnikach, a już niedługo z urazem ma uporać się Jeremy Guillemenot. Klub da sobie czas na spokojne przeanalizowanie dostępnych opcji – ewentualne wzmocnienie linii ataku będzie możliwe dopiero zimą, chyba że piłka znów zaskoczy nagłym zwrotem akcji.
Ciekawostką jest, że w podobnych okolicznościach do Krakowa trafił sam Sanchez – bez odstępnego, jeszcze w trakcie poprzedniego sezonu. Historia pokazuje więc, że Wisła potrafi cierpliwie obserwować i uderzyć wtedy, gdy faktycznie pojawi się okazja.