Sancho wolnym zawodnikiem bez kolejki chętnych. BVB stawia twarde warunki powrotu
Jeszcze rok temu wydawało się, że Jadon Sancho bez trudu znajdzie nowy klub. Dziś 26-latek jest wolnym zawodnikiem, a jedyną realną opcją pozostaje powrót tam, gdzie kiedyś błyszczał. Tyle że Borussia Dortmund nie zamierza spełniać jego finansowych oczekiwań.
Jadon Sancho jest wolnym zawodnikiem od momentu wygaśnięcia umowy z Manchesterem United, który świadomie nie skorzystał z opcji jej przedłużenia. 26-letni skrzydłowy liczył zapewne na duże zainteresowanie ze strony czołowych klubów. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.
Sancho nie zdołał przekonać do siebie ani Chelsea, ani Aston Villi podczas wypożyczeń. Obserwatorzy zwracali uwagę na brak zaangażowania Anglika na boisku. Co wymowne, nawet kluby Saudi Pro League nie zdecydowały się na złożenie oferty, co dobitnie pokazuje, jak bardzo skurczył się rynek dla reprezentanta Anglii.
Teraz pojawił się jednak nowy wątek. Według „Bilda” Borussia Dortmund ponownie zainteresowała się swoim byłym zawodnikiem. Bezpośrednim impulsem była kontuzja Giannisa Konstanteliasa, który doznał urazu już w swoim debiutanckim meczu. BVB potrzebuje wzmocnienia na skrzydle i Sancho jest kandydatem, którego doskonale zna.
Transfer nie będzie jednak prosty. Jako wolny agent Sancho nie wymaga opłaty za transfer, Dortmund musiałby pokrywać jedynie jego pensję. Problem tkwi w oczekiwaniach finansowych piłkarza. BVB jest gotowe rozmawiać wyłącznie pod warunkiem, że Sancho zrezygnuje z premii za podpis i zaakceptuje kontrakt w dużej mierze uzależniony od występów i wyników.
Szef Borussii Carsten Cramer odniósł się do spekulacji w programie Sky90: „Nie ma chyba nazwiska, które bardziej elektryzuje ludzi w Dortmundzie niż Jadon. Tak było przez całą przerwę letnią. Jadon nie zrobił nic złego, to nienaganny młody człowiek. Ale konsekwentnie trzymamy się zasady, że nie komentujemy żadnych nazwisk”.
Jeśli Sancho nie obniży swoich żądań, Dortmund zamierza skierować uwagę na Ethana Nwaneriego z Arsenalu. Czas działa na niekorzyść byłego gracza Manchesteru City, bo choć status wolnego zawodnika pozwala mu czekać, kolejne tygodnie bez klubu mogą pogłębić spadkową tendencję w jego karierze.