Paweł Dawidowicz: Rodzina ponad milionami z Arabii Saudyjskiej – StolicaSportu.pl

Paweł Dawidowicz szczerze o rezygnacji z Al-Hazem: rodzina ważniejsza niż kontrakt

Paweł Dawidowicz Cristiano Ronaldo
Domyślna grafika
Maciek
19 listopada 2025 14:49
3 minuty czytania

„W tym wieku są ważniejsze rzeczy niż pieniądze” – te słowa Pawła Dawidowicza odbiły się szerokim echem wśród kibiców. Obrońca, jeszcze niedawno gracz Hellas Verona, sensacyjnie zrezygnował z gry w Al-Hazem, choć kontrakt w Arabii Saudyjskiej kusił ogromnymi pieniędzmi. Kulisy tego wyboru to konkretne problemy: trudności komunikacyjne, szpitalne realia i restrykcje kulturowe, które uderzyły w najbardziej wrażliwe miejsce – rodzinę piłkarza.

Paweł Dawidowicz, przez sześć lat filar defensywy Hellasu Verona, zdecydował się latem na radykalną zmianę: obrał kierunek Arabia Saudyjska i podpisał kontrakt z Al-Hazem. Zamiast nowych meczów i debiutu w odmiennym futbolowym świecie, Polak zderzył się ze ścianą – i to nie tylko sportową.

Transfer do Al-Hazem był podyktowany względami finansowymi, co sam Dawidowicz otwarcie potwierdził włoskiemu portalowi. „Nie narzekałem na brak ofert, ale ta z Arabii była po prostu najbardziej korzystna ekonomicznie” – podsumował z typową szczerością. Po dotarciu na miejsce zaczęły się jednak problemy tak duże, że obrót spraw zaskoczył nawet jego samego.

Obrońca wyjawił, że trzytygodniowy obóz treningowy odbył sam, a tuż po nim do Arabii przyleciała jego żona (w ciąży) i małe dziecko. Okazało się jednak, że codzienność w nowej rzeczywistości jest trudniejsza, niż się spodziewał. Dał temu wyraz, wspominając: „Codziennie jeździłem do szpitala na badania, a komunikacja była dramatycznie trudna – może trzy osoby w całym mieście mówiły po angielsku”. Po czym wypunktował lokalne ograniczenia, które dały się we znaki szczególnie jego bliskim: kobiety nie mogły wychodzić bez mężczyzny i musiały szczelnie zakrywać twarze.

Z tych właśnie powodów Dawidowicz nie zaliczył nawet minuty w oficjalnym spotkaniu Al-Hazem. Coraz większa frustracja narastała z dnia na dzień. Gdy prosił klub o pomoc w codziennych sprawach, słyszał wyłącznie zapewnienia o „jutrze”, które nie nadchodziło.

W pewnym momencie miałem dość i uznałem, że są ważniejsze rzeczy niż piłka nożna, na przykład moja rodzina.
Paweł Dawidowicz dla TUTTOmercatoWEB.com

Wątek finansowy zszedł więc na drugi plan. Piłkarz nie ma wątpliwości: „Nie mogę być zawsze samolubny. W tym wieku są ważniejsze rzeczy niż pieniądze” – przyznał wprost.

Opuszczając Bliski Wschód, Dawidowicz znalazł się na zakręcie – obecnie nie ma klubu i pozostaje bezrobotny. Plotkuje się o rzekomym zainteresowaniu włoskich zespołów, pojawił się nawet temat przenosin do Flamengo. Na razie pewne jest tylko tyle: szukanie nowego zespołu może potrwać przynajmniej do zimowego okna transferowego.

Źródło: TUTTOmercatoWEB.com

Wybrane dla Ciebie