Moussa Diaby na celowniku Interu Mediolan. Al-Ittihad ujawnia oczekiwania
Cztery gole i 13 asyst w 38 meczach to bilans Moussy Diabiego w tym sezonie ligi saudyjskiej – wynik daleki od oczekiwań działaczy Al-Ittihad. Mimo przeciętnej formy Francuza, Inter Mediolan nie zamierza rezygnować ze starań o skrzydłowego, szczególnie że klub z Dżuddy jest gotowy do rozmów transferowych. Jak wyliczają dziennikarze, koszt operacji może być zdecydowanie niższy niż kwota wydana na sprowadzenie Diabiego na Bliski Wschód.
Moussa Diaby może już tego lata zakończyć swoją przygodę z Arabią Saudyjską. Chociaż francuski skrzydłowy zainkasował duży kontrakt w Al-Ittihad, rzeczywistość na boiskach King Abdullah Sports City okazała się dla niego trudniejsza, niż przypuszczał.
Jego liczby nie robią wielkiego wrażenia: zaledwie cztery bramki i 13 asyst w 38 meczach tego sezonu to wynik, który nie pomaga w poprawieniu wizerunku po głośnym transferze. Całokształt jego przygody na Bliskim Wschodzie to dziewięć trafień oraz 29 asyst w 66 spotkaniach. W porównaniu z ofensywnymi popisami innych transferowych gwiazd saudyjskiej ligi, Diaby wyraźnie nie złapał odpowiedniego rytmu.
Mimo wszystko Inter Mediolan wciąż monitoruje sytuację zawodnika. Klub z Lombardii, o czym pisze Nicolò Schira, zamierza podjąć rozmowy jeszcze przed końcem obecnego okna transferowego. Dla włoskiego giganta, walka o pozyskanie Diabiego nie jest nowością – od dawna w ich sztabie uchodzi on za zawodnika z potencjałem na regularne występy po obu stronach boiska.
Według doniesień, Al-Ittihad nie zamierza specjalnie utrudniać procesu transferowego. Chociaż kontrakt skrzydłowego obowiązuje do 30 czerwca 2029 roku, klub z Dżuddy skłania się ku rozstaniu już tego lata. Saudyjczycy oczekują za niego sumy rzędu 25-30 milionów euro, a więc znacznie mniej, niż pierwotnie zainwestowane 60 milionów euro.
Jeżeli rozmowy zakończą się sukcesem, Diaby może liczyć na zaufanie trenera Christiana Chivu, który widzi w nim naturalne wzmocnienie dla drużyny walczącej na kilku frontach. Wygląda na to, że francuski skrzydłowy wciąż ma przed sobą sporo do udowodnienia, także tym, którzy spisali go już na straty po bliskowschodniej przygodzie.