Mileta Rajović odchodzi z Legii Warszawa
Mileta Rajović opuszcza Legię Warszawa. Duński napastnik przeniesie się do FC Midtjylland na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu, kończąc tym samym niespełna półtoraroczną przygodę przy Łazienkowskiej.
25-latek rozegrał w barwach stołecznego klubu 50 spotkań, zdobył 10 bramek, otrzymał dwie żółte kartki i spędził na murawie 2977 minut. Choć wielokrotnie dostawał szanse od kolejnych szkoleniowców, nigdy nie zdołał na dłużej przekonać do siebie ani sztabu, ani kibiców.
Końcówka jego pobytu w Warszawie przebiegała w coraz bardziej napiętej atmosferze. Już na początku sezonu relacje z trybunami zaczęły się wyraźnie pogarszać. Podczas wyjazdowego meczu z Pogonią Szczecin część kibiców otwarcie domagała się od Marka Papszuna zmiany Rajovicia. Kilka dni później napastnik wprawdzie trafił do siatki, ale po zdobyciu bramki wykonał gest uciszania trybun. Sytuacja szybko obróciła się przeciwko niemu – po analizie VAR gol został anulowany. Po końcowym gwizdku Duńczyk jako jedyny z zawodników nie podszedł pod sektor kibiców, co tylko jeszcze bardziej zaostrzyło nastroje.
Od tamtego momentu konflikt praktycznie nie wygasł. Coraz częściej z trybun słychać było gwizdy, a także ironiczne przyśpiewki. Jedna z nich szczególnie zapadła w pamięć: „Dwie bramki Adamski, dwie bramki Zjawa, a dla Rajovicia ława!”. Z każdą kolejną kolejką było coraz bardziej widoczne, że zarówno zawodnik, jak i otoczenie klubu potrzebują nowego otwarcia.
Statystyki również nie przemawiały na korzyść napastnika. Rajović oddawał średnio 2,25 strzału na mecz, a jego wskaźnik xG wynosił 0,46. W pojedynkach był aktywny – uczestniczył w 19 starciach na spotkanie – jednak wygrywał zaledwie 38,6 proc. z nich. Dodatkowo przeciętnie 11,44 razy na mecz tracił piłkę, a odzyskiwał ją średnio 1,72 raza, co pokazuje, że miał problemy z utrzymaniem odpowiedniej efektywności w grze.
Duńczyk zapisał się w pamięci kibiców jako zawodnik niezwykle ambitny i zaangażowany, który nie odpuszczał walki z obrońcami. Jednocześnie często brakowało mu skuteczności, odpowiedniego wykończenia akcji oraz płynności w grze, przez co regularnie stawał się obiektem krytyki. Ostatecznie obie strony uznały, że najlepszym rozwiązaniem będzie rozstanie.
Przenosiny do FC Midtjylland oznaczają dla Rajovicia szansę na odbudowę i powrót do ligi, którą dobrze zna. Dla Legii to natomiast zamknięcie rozdziału z piłkarzem, który mimo dużych oczekiwań nigdy nie zdołał w pełni wykorzystać swojego potencjału w Warszawie.