Liverpool rywalizuje z Juventusem o Randala Kolo Muaniego
Sytuacja wokół przyszłości Randala Kolo Muaniego nabiera tempa – Juventus musi się spieszyć, bo na horyzoncie pojawił się potężny konkurent. Liverpool, według informacji „La Gazzetta dello Sport”, rozważa Francuza jako następcę Mohameda Salaha. W grze nie brakuje napięcia: Kolo Muani łączy ze Starą Damą sentyment, ale Anglicy kuszą grą w Lidze Mistrzów. Jak rozstrzygnie się transferowa batalia?
Juventus nie miał dotąd łatwej drogi do pozyskania Randala Kolo Muaniego, a sprawy nabierają rumieńców, bo do gry o Francuza dołącza sam Liverpool. Włoski dziennik „La Gazzetta dello Sport” wskazuje, że The Reds widzą w nim materiał na następcę Mohameda Salaha.
Już od dłuższego czasu działacze z Turynu spoglądali w kierunku francuskiego wicemistrza świata, traktując go jako kogoś, kto idealnie pasowałby zarówno do stylu Igora Tudora, jak i obecnego trenera Luciano Spallettiego. Kolo Muani kojarzony jest z fizycznością, efektywnością pod bramką przeciwnika, a do tego – i to działa na wyobraźnię – z mobilnością przypominającą Victora Osimhena.
Dotychczasowe podejścia kończyły się niepowodzeniem: najpierw zaporowa wycena ze strony Paris Saint-Germain, potem blokada Tottenhamu przy ewentualnym skróceniu wypożyczenia. Teraz jednak sytuacja się poprawia – Juventus ponoć zaakceptował warunki PSG, czyli 35 milionów euro, a pensja rzędu siedmiu milionów euro rocznie nie robi już w Turynie problemu. Co istotne, sam 27-latek nie ukrywa sentymentu do Piemontu.
W międzyczasie do walki włącza się Liverpool. Anglicy traktują Kolo Muaniego jako uniwersalne ogniwo ofensywy, które – mimo przeciętnego wypożyczenia w Tottenhamie – ma potwierdzony potencjał: wszechstronny napastnik, regularnie wykorzystywany przez reprezentację Francji także na skrzydle, obok Kyliana Mbappé.
Przyjazna dla „The Reds” okoliczność? Udział w Lidze Mistrzów wydaje się na Anfield praktycznie pewny, podczas gdy Juventus, jeśli chce przekonać Francuza, musi do końca walczyć na krajowym podwórku. To właśnie europejskie puchary i widmo regularnej gry na największych stadionach mogą zdecydować, gdzie finalnie wyląduje Kolo Muani.
W minionym sezonie piłkarz Paris Saint-Germain zebrał mieszane recenzje: cztery asysty, pięć goli w 36 spotkaniach. Dla jednych statystyki bez błysku, dla innych stabilna podstawa w ofensywie, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozpiętość pozycji, na których był ustawiany.
Jak sprawa się potoczy? Nawet We Włoszech nie mają dziś pewności – wiadomo tylko, że Juventus znowu staje do nierównej gry i musi się spieszyć, bo Liverpool jest gotowy działać błyskawicznie.