Jean Carlos blisko odejścia z Rakowa? Zaskakujące ruchy Brazylijczyka
Raków Częstochowa został zaskoczony postawą Jeana Carlosa, który jeszcze przed końcem kontraktu rozgląda się za nowym pracodawcą. Zawodnik nie zamierza czekać na decyzję klubu, bo ten wciąż nie zdradził swoich planów wobec niego. W tle są problemy kadrowe Medalików, a o możliwym odejściu skrzydłowego informuje Tomasz Włodarczyk z kanału "Meczyki".
Jean Carlos już rozgląda się za nowym klubem, choć sezon dopiero rusza – a Raków Częstochowa, zaskoczony postawą swojego wahadłowego, nie ogłosił jeszcze żadnej decyzji w jego sprawie. Piłkarz, który latem może opuścić drużynę, najwyraźniej nie chce czekać na ruch ze strony pracodawcy.
Raków pod okiem Łukasza Tomczyka rozpoczął przygotowania do wiosennych zmagań. Zimą szykuje się kilka zmian kadrowych – sztab zrezygnował już z Imada Rondicia, a Peter Barath szuka szczęścia w innym zespole. Wśród zawodników negocjujących przyszłość wciąż jest Jean Carlos, jeden z zaufanych żołnierzy Marka Papszuna, obecnie jednak bez gwarancji dłuższego pobytu u Medalików.
Według doniesień Tomasza Włodarczyka z „Meczyków”, otoczenie Brazylijczyka na własną rękę kontaktuje się z innymi klubami i proponuje jego usługi. Były piłkarz Wisły Kraków woli działać już teraz – wie, że niepewność wokół jego kontraktu może utrudnić znalezienie nowego pracodawcy w późniejszej fazie okna transferowego.
Tymczasem Raków wciąż trzyma karty przy orderach, bo to władze klubu mają ostatnie słowo. Umowa zawodnika zawiera opcję przedłużenia, więc decyzja pozostaje po stronie częstochowian. Najpierw jednak trener Tomczyk chce solidnie przyjrzeć się zespołowi i ocenić, czy Jean Carlos faktycznie daje drużynie to, czego potrzeba na dalszą walkę. – Klub zweryfikuje jego przydatność w drugiej części sezonu, dopiero później można spodziewać się konkretów – pada w kuluarach.
Temat transferu już w styczniu nawet nie wchodzi w grę – Raków ma braki kadrowe na pozycjach wahadłowych, więc ograniczanie rotacji nie wchodzi w rachubę. Sam Carlos przez lata potwierdził swoją wszechstronność i świetne przygotowanie fizyczne, dlatego poprzedni trener, Marek Papszun, stawiał na niego zawsze, gdy był w pełni sił.