FC Porto chce Polaka, ale Jagiellonia stawia twarde warunki
Oskar Pietuszewski to nazwisko, które ostatnio coraz mocniej elektryzuje rynek transferowy. Portugalczycy widzą w nim przyszłość, ale Jagiellonia Białystok nie zamierza oddawać swojego młodego asa za bezcen.
Oskar Pietuszewski to obecnie jeden z najbardziej rozchwytywanych młodych Polaków na rynku. Piłkarz reprezentacji U-21 znalazł się na celowniku FC Porto i choć transfer do Portugalii wydawał się scenariuszem idealnym zarówno pod względem sportowym, jak i rozwojowym, pojawiła się przeszkoda, która może pokrzyżować te plany.
Pochodzący z Białegostoku zawodnik już niebawem stoi przed decyzją, która może zdefiniować jego dalszą karierę. Sam zainteresowany oraz jego otoczenie oczekują, że wybierze klub, w którym dostanie faktyczną szansę na rozwój i regularne występy. Oczywiście, na liście chętnych pojawiły się takie marki, jak Manchester City czy FC Barcelona, jednak tam o minuty na boisku nie byłoby łatwo.
Właśnie dlatego wpłynęły oferty także od klubów, które realnie mogą dać Pietuszewskiemu miejsce w składzie. Porto wydaje się być jednym z tych zespołów, które nie tylko mają renomę, ale i doświadczenie w promowaniu młodych talentów. Jak pisze „O Jogo”, do walki o Polaka włączył się również menedżer Smoków – Francesco Farioli jest wielkim entuzjastą możliwości Oskara i naciska na zarząd, by sfinalizować transfer.
Niestety, pierwszy poważny zgrzyt pojawił się na etapie negocjacji finansowych. Jagiellonia Białystok postawiła sprawę jasno: 17-letni pomocnik został wyceniony na 11 milionów euro. Dla Porto to kwota zaporowa. Portugalczycy chcieliby zejść poniżej tej sumy, proponując alternatywnie bogate bonusy oraz konkretny procent od przyszłej sprzedaży zawodnika. Jednak na razie, jak wynika z informacji O Jogo, białostoczanie trzymają się swoich oczekiwań.
Agent gracza otwarcie sugeruje, że kluczowe dla Pietuszewskiego będzie trafienie do klubu, gdzie stanie się ważną postacią. I choć Porto pod tym względem mogłoby być dobrą opcją, na przeszkodzie wciąż stoi twarde stanowisko Jagiellonii.
„Francesco Farioli od początku podkreśla, że widzi w Pietuszewskim bardzo ważny element swojego projektu. Jednak żądana przez Jagiellonię kwota to – jak na portugalskie realia – wyzwanie, które może zablokować transakcję.”