Newcastle pozbywa się Wissy. Zapłacili za niego 55 mln funtów
Latem wydali fortunę, liczyli na nową jakość w ataku, a dziś Newcastle United rozważa szybką sprzedaż Yoane Wissy, za którego wyłożyli aż 55 milionów funtów. Reprezentant DR Konga nie pomógł „Srokom” wrócić na szczyt, a liczby i forma napastnika pozostawiają mocno niedosyt. Klub ma problem nie tylko z jego zarobkami, ale i ewentualną stratą finansową przy kolejnej transakcji.
Latem 2025 roku Newcastle United podeszło do transferowego okienka z rozmachem, jednak nie wszystkie decyzje okazały się strzałem w dziesiątkę. Klub zasiliło kilku nowych graczy, a wśród nich Yoane Wissa – napastnik sprowadzony z Brentfordu za pośrednictwem wielomilionowej transakcji. Właściciele „Srok” zapłacili za reprezentanta Demokratycznej Republiki Konga aż 55 milionów funtów, czyniąc z niego jeden z najdroższych nabytków letniego rynku.
Kibice liczyli, że ofensywa zyska nową dynamikę, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała oczekiwania. Wissa, choć rozegrał 24 spotkania, zdobył ledwie trzy bramki i dołożył do tego zaledwie jedną asystę. Ostatni raz wpisał się na listę strzelców jeszcze w styczniu, w pojedynku z PSV w Lidze Mistrzów – od tego momentu trudno uznać go za kluczowego zawodnika. Od lutego nie pojawia się już w wyjściowym składzie Eddiego Howe'a.
The Athletic donosi, że cierpliwość klubu się wyczerpuje i Newcastle otwarcie rozważa rozstanie z napastnikiem. Chociaż kontrakt został zawarty na „wieloletni okres”, zarząd nie zamierza na siłę trzymać zawodnika, jeżeli pojawią się jakiekolwiek konkretne propozycje. Władze są też świadome straty finansowej – szansa na odzyskanie choćby części zainwestowanych pieniędzy jest niewielka. Sytuację komplikuje fakt, że 25% dochodu z ewentualnego transferu trzeba będzie przekazać Brentfordowi.
Wissa, mimo przeciętnego sezonu, chciałby pozostać na St. James’ Park i powalczyć o zaufanie trenera. Tylko że Newcastle po rozczarowujących miesiącach – z drużyną tkwiącą na 14. pozycji Premier League – wyraźnie szuka zmian i nie wyklucza dalszych roszad w ofensywie. Sroki stoją przed dylematem: pociągnąć temat redukcji strat finansowych, czy postawić na drugi sezon z 29-letnim snajperem, który na razie nie zdołał przekonać ani kibiców, ani samego Howe’a.