Arne Slot rozmawia z holenderską Federacją. Kto poprowadzi Oranje?
Arne Slot pojawił się na krótkiej liście następców Ronalda Koemana i – jak ustalił Florian Plettenberg – prowadzi już wstępne rozmowy z holenderską federacją. Po odpadnięciu Oranje na etapie 1/16 finału mundialu oraz rezygnacji dotychczasowego selekcjonera, temat nowego trenera elektryzuje tamtejszą piłkę. Czy Slot, były szkoleniowiec Liverpoolu, ma realne szanse na objęcie kadry narodowej?
Arne Slot znalazł się w centrum uwagi holenderskich mediów po tym, jak jego nazwisko wypłynęło w kontekście objęcia wakatu na stanowisku selekcjonera reprezentacji Holandii. O sprawie informuje Florian Plettenberg, jeden z najlepiej poinformowanych dziennikarzy zza naszej zachodniej granicy.
Po rozczarowującym występie na mundialu, gdzie Oranje odpadli już w 1/16 finału po dramatycznej porażce z Marokiem po rzutach karnych, Ronald Koeman postanowił ustąpić ze stanowiska selekcjonera. Mimo świetnego początku turnieju – remis z Japonią i późniejsze triumfy nad Szwecją oraz Tunezją sprawiły, że Holendrzy wygrali swoją grupę – ekipa nie zdołała utrzymać formy w fazie pucharowej. Koeman sprawował władzę nad reprezentacją od stycznia 2023 roku, ale nie udało mu się przełamać klątwy ostatnich dużych imprez.
Na miejscu porażki pojawiła się natychmiast medialna giełda nazwisk. Według ustaleń Florianna Plettenberga, Arne Slot – do niedawna trener Liverpoolu – jest jednym z kandydatów rozważanych przez federację do przejęcia sterów po Koemanie. Rozmowy z byłym szkoleniowcem „The Reds” są już na wstępnym etapie, choć do finalnych decyzji jeszcze daleka droga.
Slot od kilku tygodni pozostaje bezrobotny, po tym jak rozstał się z Liverpoolem po zakończeniu sezonu. W swoim debiutanckim roku na Anfield wywalczył nawet mistrzostwo Anglii, co przyniosło mu ogromny kredyt zaufania wśród kibiców i działaczy. Sytuacja odwróciła się jednak podczas kolejnej kampanii – oczekiwania względem zespołu rosły, a drużyna Holendra nie potrafiła już powtórzyć wcześniejszych sukcesów. To właśnie wtedy klub zdecydował się na pożegnanie z trenerem, który wypłynął na szerokie europejskie wody głównie dzięki wcześniejszym dokonaniom w Feyenoordzie.