Raków Częstochowa w Lidze Konferencji!

Marek Papszun Raków Częstochowa - Legia Warszawa 1:1
fot. Marcin Szymczyk

Już w 2. minucie Raków Częstochowa objął prowadzenie w rewanżu z Ardą Kyrdżali, czym rozpalił apetyty kibiców na szybki awans do fazy ligowej Ligi Konferencji. Sytuacja skomplikowała się jednak po bramce gospodarzy z rzutu karnego, a decydujący cios podopieczni Marka Papszuna zadali dopiero w doliczonym czasie gry.

Trudny mecz, zmienne tempo i rollercoaster z rzutami karnymi sprawiły, że do ostatnich sekund nie było jasne, kto opuści boisko z biletami do Europy.

Spotkanie zaczęło się dla podopiecznych Marka Papszuna wręcz bajkowo – już w 2. minucie Peter Barath huknął zza pola karnego, a futbolówka po rykoszecie zmyliła kompletnie bramkarza gospodarzy. Kibice nie zdążyli jeszcze wygodnie usiąść, a już wrzało. Arda nie powiedziała ostatniego słowa.

Przez niemal godzinę Raków prowadził, ale w 59. minucie – po faulu Zorana Arsenicia w polu karnym – sędzia wskazał na jedenastkę. Antonio Vutov nie pomylił się i gospodarze wrócili do gry. Miejscowa publiczność uwierzyła, że jeszcze wszystko jest możliwe – Arda podkręciła tempo, szukała drugiego gola i na moment to Bułgarzy przejęli inicjatywę.

Szybka zmiana losów nastąpiła po czerwonej kartce dla Georgiego Nikolova. Napastnik Ardy został odesłany do szatni za ostrą interwencję – po tym wydarzeniu gospodarze musieli radzić sobie w dziesięciu. To paradoksalnie nie ułatwiło zadania Rakowowi, który długo bił głową w mur, nie wykorzystując liczebnej przewagi.

Kluczowa akcja nadeszła już w doliczonym czasie gry. Sędzia podyktował rzut karny dla zespołu z Częstochowy. Ivi Lopez pewnie dobił odbitą piłkę i ustalił wynik na 2:1. Miejscowi kończyli mecz w dziewięciu, nie mając już szans na odwrócenie losów dwumeczu.

Wybrane dla Ciebie