Lech Poznań wygrał w Belgii. Zagra w Lidze Konferencji

Niels Frederiksen
fot. Marcin Szymczyk

Mistrzowie Polski, mimo zwycięstwa 2:1 w rewanżu z Genk, pożegnali się z marzeniami o Lidze Europy. Kolejorz zaprezentował lepszą grę niż u siebie, Kornel Lisman i Leo Bengtsson dali powody do dumy, ale przewaga Belgów z pierwszego meczu była nie do zniwelowania. Jesienią Lech zagra w Lidze Konferencji UEFA.

Sytuacja Lecha Poznań przed rewanżem z Genk była, delikatnie mówiąc, fatalna. Po porażce 1:5 przy Bułgarskiej trudno było liczyć na odrobienie strat, a nastroje wśród kibiców Kolejorza były mocno stonowane. Trener Niels Frederiksen, zmagając się z absencjami, postawił na kilku nowych zawodników. Debiutujący od pierwszych minut Kornel Lisman i Wojciech Mońka dostali swoją szansę — i nie zawiedli na tle groźnego rywala.

Tempo czwartkowego meczu w Belgii, w odróżnieniu od pierwszego spotkania, było znacznie niższe. Na gola gospodarzy trzeba było poczekać do 31. minuty — defensywa Lecha znów straciła koncentrację, a Junya Ito nie zmarnował okazji i pokonał Bartosza Mrozka. Jeszcze przed przerwą sytuację odwrócił Kornel Lisman, wbiegając z piłką i wykańczając indywidualną akcję huknięciem nie do obrony.

Po zmianie stron Lech sprawił jeszcze jedną niespodziankę — Leo Bengtsson wykończył akcję i wyprowadził poznaniaków na prowadzenie. Przyjezdni walczyli do końca, ale wynik 2:1, choć budujący, absolutnie nie wystarczył do odwrócenia losów dwumeczu.

Kolejorz wyjeżdża z Genk z małym pocieszeniem: odniósł wyjazdowe zwycięstwo na arenie międzynarodowej i pokazał, że nawet w kryzysie można zostawić serce na boisku. Belgowie nie oddali jednak awansu i to oni zagrają w fazie ligowej Ligi Europy. Dla Lecha pozostaje rywalizacja w Lidze Konferencji UEFA.

Wybrane dla Ciebie