Jarosław Królewski bez litości dla Śląska Wrocław
Wisła Kraków nagle znalazła się w ogniu konfliktu z Śląskiem Wrocław, który zdecydował się nie wpuścić jej kibiców na wyjazdowy mecz. Jarosław Królewski nie szczędził mocnych słów.
Atmosfera pomiędzy Wisłą Kraków a Śląskiem Wrocław gęstnieje z dnia na dzień. Decyzja gospodarzy, by nie wpuszczać kibiców krakowskiego klubu na zbliżający się mecz, wywołała prawdziwą burzę. Wrocław tłumaczy swoje stanowisko bezpieczeństwem i problemami organizacyjnymi. Dla wielu środowisk piłkarskich taka argumentacja brzmi, delikatnie mówiąc, podejrzanie.
Właściciel Wisły, Jarosław Królewski, nie kryje irytacji. Poznanie decyzji wyłącznie z oficjalnego komunikatu, mimo wcześniejszych ustaleń z szefostwem Śląska i Cezarym Kuleszą, przelało czarę goryczy. Królewski nie przebierał w słowach, oceniając sytuację jako „żenującą, smutną i w dzisiejszych czasach nieakceptowalną”. Głośno wybrzmiało jego oczekiwanie większej odwagi i profesjonalizmu od włodarzy Śląska.
Wisła już zapowiedziała, że nie zostawi tematu bez echa. Klub planuje oficjalną skargę do Komisji Europejskiej, wskazując na problem finansowania Śląska ze środków publicznych. To wyraźny sygnał, że krakowianie przygotowują się do prawdziwej walki o swoje prawa, co Królewski potwierdził podczas wizyty w programie „Pogadajmy o piłce”.
Nie wyobrażamy sobie, że klub, który ma taki piękny stadion i jest tak mocno dotowany, tak intelektualnie się pogrążał, nie mogąc przyjąć dwóch tysięcy kibiców Wisły. To porażka całego Wrocławia i służb mundurowych, że nie potrafią zabezpieczyć spotkania. Wymagam trochę więcej odwagi od władz Śląska Wrocław.
Bezpośrednio w rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że poziom działań ze strony przeciwnika przekroczył wszelkie granice. Padły słowa, że „to pajacowanie skończy się w najwyższej możliwej formie egzekucji praw nie tylko Wisły Kraków, ale też innych klubów i przyszłości polskiej piłki”. Taką energią nieczęsto obdziela się klubowe animozje – sprawa trafiła już na salony ogólnokrajowe i z pewnością nie skończy się na medialnej wymianie zdań.
Konflikt nie wygasa – w Krakowie zapowiadają, że tym razem zamierzają doprowadzić sprawę do końca. Zresztą ciśnienie podgrzewa nie tylko klubowa polityka, ale i sam rynek prawny, bo w tle pojawia się kwestia bezpośredniego finansowania klubów przez jednostki miejskie.