Papszun szczerze o Kacprze Urbańskim. Rozczarowanie
Marek Papszun otwarcie mówi o rozczarowaniu postawą Kacpra Urbańskiego: „Dostał kilka szans i niewiele z tego wynikało”. Sytuacja drużyny w tabeli wciąż daleka od stabilności, a rywalizacja w środku pola coraz ostrzejsza. Czy przerwa na kadrę przyniesie zmiany w ustawieniu Legii?
Emocje po meczu pomiędzy Legią Warszawa a Rakowem Częstochowa rozgrzały stołecznych kibiców. Remis 1:1 daje drużynie Marka Papszuna delikatny oddech, bo Legia wydostała się jedynie o włos ze strefy spadkowej – obecnie okupuje 15. miejsce po 26 kolejkach. Drużyna jednak wcale nie może spać spokojnie – Arka Gdynia depcze im po piętach, mając tyle samo punktów.
Głównym tematem powyremisowej konferencji prasowej był Kacper Urbański. Młody pomocnik znów rozpoczął mecz na ławce rezerwowych i zameldował się na murawie dopiero w 85. minucie, zastępując Wahana Biczachcziana. Ta sytuacja powtarza się od kilku kolejek – Urbański regularnie dostaje końcówki, ale nie łapie już miejsca w wyjściowym składzie Legii.
Trener Marek Papszun nie krył już irytacji postawą swojego zawodnika. Jak zaznaczył, Urbański miał w tym sezonie wystarczająco dużo okazji, by udowodnić swoją wartość, ale jego wpływ na grę wciąż nie przekonuje sztabu szkoleniowego. Papszun mówił wprost, że konkurencja w środku pola jest zacięta, a to właśnie progres formy decyduje o przydzielanych minutach.
Rywalizacja na pewno jest. Kacper Urbański dostał kilka szans i niewiele z tego wynikało, dlatego Wahan dostaje więcej minut, a Adamski wszedł jako drugi napastnik. Wahan potrafi kreować szanse w każdym meczu. Według mnie więcej powinien ze swoich pozycji wycisnąć – nie ma abonamentu, przerwa na reprezentacje to nowe otwarcie. Ośmiu zawodników wyjeżdża na kadrę, nie będą mogli z nami pracować, ale mam nadzieję, że tam pograją.
Urbański, który trafił do Warszawy latem ubiegłego roku, dotychczas rozegrał 24 spotkania, notując jednego gola i trzy asysty. Z takimi statystykami trudno się dziwić, że zaufanie trenera w ostatnich tygodniach topnieje. Decyzja Papszuna, by głównie wykorzystywać Wahana Biczachcziana czy Wojciecha Adamskiego, ma swoje wyraźne podstawy w liczbach i obserwacji treningów.
W stołecznym klubie panuje wyraźna nerwowość. Każdy punkt jest na wagę złota, a trener Papszun zdaje się wysyłać jasny sygnał nie tylko do Urbańskiego, ale do wszystkich podopiecznych – liczy się tu i teraz rywalizacja oraz świeża energia, której w środku pola Legii potrzebują jak tlenu. Najbliższa przerwa na kadrę to szansa na nowy start dla zawodników z drugiego planu, ale także zahartowanie tych, którzy wyjadą na mecze reprezentacyjne.