Gole napastników, remis Korony z Motorem
Bramkarz Motoru nie wyszedł bez skazy z kieleckiego pojedynku, a napastnicy obu drużyn udowodnili, że potrafią wykańczać akcje. Piąta kolejka Ekstraklasy przyniosła emocjonujący podział punktów.
Mariusz Stępiński potrzebował niespełna dwudziestu minut, żeby otworzyć wynik spotkania piątej kolejki Ekstraklasy między Koroną Kielce a Motorem Lublin. I choć napastnik gospodarzy trafił precyzyjnie głową po dośrodkowaniu Remacle'a, to bramkarz gości Mihai Popa nie może być z siebie zadowolony. Rumun zachował się w tej sytuacji co najmniej niepewnie, a piłka wylądowała w siatce.
Motor odpowiedział szybko. W 30. minucie Rodrigues idealnie podał z flanki, a Czubak nie zmarnował okazji, doprowadzając do wyrównania.
Wcześniej swoje szanse miał Slovodan Rubezić, który popisał się próbą przewrotki, ale Popa tym razem poradził sobie bez problemu. Mbaye Ndiaye z kolei oddał niecelny strzał, a w 11. minucie dobrze wyszedł na pozycję, lecz nie doczekał się podania od Aiko. Tuż przed przerwą to Fassbender próbował zaskoczyć rywala, jednak jego uderzenie poszybowało nad bramką. W 41. minucie Popa częściowo zrehabilitował się po wcześniejszym błędzie, zatrzymując w jednej akcji zarówno Stępińskiego, jak i Remacle'a.
Druga połowa przyniosła jeszcze więcej emocji. Remacle był o centymetry od spektakularnego trafienia. Jego strzał odbił się od poprzeczki i nie wpadł do bramki. W 62. minucie piłkarze Motoru głośno domagali się rzutu karnego po starciu z Rubeziciem, ale arbiter nie dopatrzył się przewinienia.
Okazje pojawiały się po obu stronach boiska. Bartos w 67. minucie główkował tuż obok słupka, Długosz był bliski gola po centrostrzale, ale piłka wylądowała na górnej siatce. W końcówce Bąk posłał piłkę głową nad poprzeczką, a w doliczonym czasie Długosz ratował sytuację interwencją przed linią bramkową.
Korona Kielce - Motor Lublin 1:1 (1:1)
1:0 Mariusz Stępiński 19
1:1 Karol Czubak 30