Arka remisuje z Górnikiem. Pierwsza liga coraz bliżej
Czasem futbol pisze widowiska, na które patrzy się bez tchu, bywa jednak i tak, że 90 minut dłuży się niemiłosiernie. W środę w Gdyni Arka zmierzyła się z Górnikiem Zabrze w meczu, który kandydować może do miana najmniej emocjonującego w sezonie 2025/26. Drużyny, choć walczą o najwyższe cele, przez większość spotkania sprawiały wrażenie, jakby już odliczały dni do wakacji. Ostatecznie Arka miała piłkę meczową, ale zmarnowała ją w decydującym momencie.
Są mecze, które na długo zapadają w pamięć, jak choćby szalone wymiany ciosów pomiędzy Paris Saint-Germain a Bayernem Monachium, czy piekielnie ofensywny remis Lecha Poznań z GKS Katowice. W Gdyni jednak kibice obejrzeli zupełnie inną twarz futbolu. W środę wieczorem na stadionie przy Olimpijskiej próżno było szukać choćby odrobiny energii.
Arka Gdynia, walcząca o utrzymanie w lidze, podejmowała Górnika Zabrze, który z kolei marzy o mistrzostwie lub przynajmniej wicemistrzostwie. Na murawie jednak dominowały bardziej spacery niż sportowa złość. Przez długie minuty żadna ze stron nie kwapiła się, by rozruszać publiczność. Trenerzy mogli sprawiać wrażenie pogodzenia z remisem już przed pierwszym gwizdkiem. Nikt nie zamierzał ryzykować i – jak na złość – nie znalazł się śmiałek gotów przechylić szalę na korzyść swojej ekipy.
W zasadzie fragmenty, które zasługiwały na miano sytuacji, można policzyć na palcach jednej ręki. Arka długo nie potrafiła zagrozić bramce rywali. Dopiero w pierwszej połowie pojawił się sygnał ostrzegawczy – Kike Hermoso starał się zaskoczyć Łubika z kilku metrów, ale ten zachował czyste konto. Podobny obrót przyjął strzał Dawida Kocyły w drugiej części, choć golkiper Górnika znów nie dał się zaskoczyć.
Prawdziwe emocje przyszły jakby od niechcenia, już w końcówce. W 88. minucie Oskar Kubiak zagrał niską piłkę w pole karne. Sebastian Kerk miał dwie szanse na to, by zostać bohaterem Arki, jednak najpierw trafił prosto w klatkę Pawła Olkowskiego, a gdy piłka wróciła pod jego nogi, stanął przed Marcelim Łubikiem i nie znalazł sposobu na pokonanie golkipera. Bramkarz Górnika popisał się refleksem z najwyższej półki.
Jak podaje SportoweFakty, gospodarze mają czego żałować. Zabrzanie natomiast, mimo optycznej przewagi, nie stworzyli dogodnych okazji. Najwięcej emocji sprawił rzut rożny tuż przed przerwą, gdy Rafał Janicki omal nie wpakował piłki do siatki, lecz Vladislavs Gutkovskis zatrzymał ją na linii bramkowej. Później raz czy dwa uderzał z dystansu Maksym Chłań czy pod koniec spotkania Paweł Olkowski, lecz pewność siebie nie przełożyła się na wynik końcowy.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, który nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn. W notatkach sędziowskich można odnotować jeszcze dwie żółte kartki dla piłkarzy Górnika – Rafała Janickiego i Yvana Iki Dimi. Spotkaniu przewodniczył sędzia Marcin Szczerbowicz z Olsztyna.
Arka Gdynia – Górnik Zabrze 0:0