Fabrizio Romano pod ostrzałem Daily Mail. Konkretne zarzuty wobec transferowego insidera

Fabrizio Romano na celowniku Daily Mail. Lista zarzutów jest długa

Fabrizio Romano
fot. Nicolasviano21, CC0, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Gacek
23 sierpnia 2026 15:00
3 minuty czytania

Transferowy król mediów społecznościowych mierzy się z najpoważniejszą krytyką w swojej karierze. Angielska gazeta zebrała głosy klubów, dziennikarzy i internautów, którzy mają dość zalewu powtarzalnych informacji i przedwczesnych ogłoszeń. Sam Romano zdaje się przyznawać, że coś musi się zmienić.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Ian Herbert z Daily Mail uderzył tam, gdzie jeszcze niedawno wydawało się to nie do pomyślenia. Jego materiał rozbiera na części warsztat Fabrizio Romano, człowieka, którego jedno hasło potrafi wprawić w ruch miliony kibiców na całym świecie.

Zarzuty są konkretne. Według brytyjskiej gazety Romano zasypuje media społecznościowe powtarzalnymi wpisami o minimalnej wartości informacyjnej. Kolejne „aktualizacje” w stylu „rozmowy trwają” czy „jest postęp” mają służyć głównie podtrzymywaniu zasięgów, a nie przekazywaniu realnych newsów. Problem dostrzegli też użytkownicy Reddita. Na popularnym subreddicie r/soccer oraz na forach poszczególnych klubów ograniczono publikowanie jego treści. Włochowi zarzucano także przepisywanie informacji od innych dziennikarzy.

Jeszcze poważniej brzmi stwierdzenie jednego ze źródeł Daily Mail, że Romano „porzucił wszelkie sprawdzanie faktów”. Według tej opinii stał się swoistym kanałem, przez który agenci i kluby wypuszczają informacje oraz plotki dokładnie wtedy, gdy im to pasuje. A słynne „Here we go!”, które miało oznaczać transfer praktycznie przesądzony, bywało używane zbyt wcześnie. Gazeta wymienia przypadki Yana Diomandé, Konaté, Andersona, João Pedro i Marca Guehi'ego.

Sprawa Diomandé i Realu Madryt okazała się szczególnie głośna. Romano miał ogłosić hasło, zanim negocjacje dobiegły końca, co wywołało publiczne spięcie z Florianem Plettenbergiem ze Sky. Tego typu sytuacje podkopują wiarygodność, na której zbudowana została cała marka transferowego insidera.

Daily Mail zwraca uwagę na jeszcze jeden wymiar problemu. Część klubów Premier League miała przestać odbierać telefony od Romano. Powód? Nagłaśnianie negocjacji winduje oczekiwania finansowe i utrudnia prowadzenie rozmów. Dla działaczy sportowych każdy przedwczesny tweet to potencjalnie miliony funtów więcej na stole.

Osobny rozdział stanowi działalność komercyjna. Romano opublikował sponsorowany materiał wideo dotyczący humanitarnej aktywności Arabii Saudyjskiej. Film był oznaczony jako reklama, ale fala krytyki i tak nadeszła. Włoch został oskarżony o udział w sportwashingu, czyli wykorzystywaniu sportu do poprawiania wizerunku państwa, które regularnie pojawia się w raportach organizacji broniących praw człowieka.

Co ciekawe, sam Romano zdaje się widzieć, że dotychczasowy model się wyczerpuje. Na LinkedInie napisał, że prawdopodobnie nie będzie już długo funkcjonował w branży transferowej w obecnej formie i że „nadszedł czas, by zmienić podejście”. Daily Mail odczytuje to jako możliwą zapowiedź zwrotu w karierze. Romano wciąż ma miliony obserwujących i ogromną rozpoznawalność w świecie futbolu. Pytanie, czy ta rozpoznawalność nadal przekłada się na zaufanie.

Źródło: Daily Mail

Wybrane dla Ciebie