Jose Mourinho nie wyklucza powrotu do Romy
Zimna noc w Turynie, niespodziewane spotkanie z portugalskim szkoleniowcem i krótka wymiana zdań, która nakręciła wyobraźnię kibiców Romy. José Mourinho, zapytany o powrót na ławkę Giallorossich, zareagował enigmatycznie: „Nigdy nie wiadomo”. Wspomnienia o triumfach i serdeczność fanów sprawiły, że temat powrotu do stolicy ożył na nowo, mimo że minęły już dwa lata od rozstania trenera z rzymskim klubem.
W Turynie pojawił się nieoczekiwany gość. José Mourinho, który już dwa lata temu pożegnał się z ławką AS Roma, natknął się na grupę kibiców rzymskiego klubu. Fani zostali w mieście po niedzielnym wyjazdowym meczu swoich ulubieńców, licząc na utrzymanie piłkarskiej atmosfery na dłużej.
Pomimo chłodu, Mourinho wyszedł do czekających pod hotelem w dresie i koszulce z krótkim rękawem. Portugalczyk nie ograniczył się tylko do pozdrowienia – zatrzymał się i pogawędził z kibicami przez kilka minut. Dał się poznać jako szkoleniowiec, który – choć już oficjalnie poza klubem – wciąż czuje więź z Romą. Jego reakcja na niespodziewaną wizytę była szczera, a rozmowa płynęła swobodnie, bez zbędnej sztywności.
Oczywiście szybko padło pytanie, które nurtuje wielu sympatyków Giallorossich: czy byłyby szanse na jego powrót do stolicy Włoch? Portugalski trener uśmiechnął się wymijająco i odparł: „Nigdy nie wiadomo.” Tego typu odpowiedź podkręciła emocje i rozpaliła dyskusje wśród kibiców. Widać było, że gest i słowa szkoleniowca są dla nich ważne, a wzajemna sympatia pozostaje nienaruszona.
W pewnym momencie Mourinho dorzucił jeszcze z uśmiechem, że „w Rzymie było zabawnie”, wspominając te magiczne europejskie wieczory ze Stadio Olimpico, ale i te rozgrywane na wyjeździe. Nie da się ukryć, że dla fanów Romy te słowa brzmiały jak nutka nostalgii za „swoim” trenerem i czasami, kiedy klub sięgał po sukcesy.
Mimo że od rozstania minęły już dwa lata, więź między Mourinho a Romą zdaje się nie słabnąć. Triumf w Lidze Konferencji w Tiranie czy dramatyczny finał w Budapeszcie tylko podsyciły legendę Portugalczyka na rzymskich trybunach. Ci, którzy byli świadkami tego spotkania, szybko podłapali, że rozmowa z Mourinho to nie tylko wywiad, ale też wspólna podróż do czasów, kiedy emocje dominowały nad wszystkim innym.