Robinho odpiera plotki o uprzywilejowanej pozycji w więzieniu
„Nie mam żadnych przywilejów”, podkreśla Robinho w odpowiedzi na narastające w Brazylii plotki o jego rzekomej nadrzędnej pozycji w więzieniu Tremembé. Były reprezentant Canarinhos, skazany we Włoszech za udział w gwałcie zbiorowym, zdecydował się publicznie rozwiać spekulacje o rzekomym wykonywaniu funkcji „szefa” wśród więźniów oraz o rzekomych problemach psychicznych. W nagraniu wideo przekonuje, że zarówno jego codzienność, jak i zasady odwiedzin czy rekreacji wyglądają identycznie jak w przypadku pozostałych osadzonych.
Robinho, niegdyś gwiazda Realu Madryt i reprezentacji Brazylii, w końcu zabrał głos wobec powracających plotek na temat jego rzekomo uprzywilejowanej pozycji w brazylijskim więzieniu Tremembé. Jak przekazał w specjalnie udostępnionym nagraniu, rzeczywistość za kratami nie różni się dla niego od codzienności pozostałych skazanych.
Odpowiedź na medialne spekulacje
Wypowiedzi Robinho cytowane przez społeczność Taubaté nie pozostawiają złudzeń – były piłkarz odcina się od wszelkich sugestii o łagodniejszym traktowaniu. Twierdzi, że stosuje się do identycznej diety, śpi tyle samo, wykonuje te same obowiązki i korzysta z tych samych form rozrywki, co inni osadzeni. "Mój czas snu, posiłków, moje obowiązki – wszystko wygląda tak samo, jak u innych więźniów", przyznał, podsumowując swoją rzeczywistość za kratami.
Robinho zaznacza także, że niedzielne mecze piłki nożnej i inne momenty relaksu nie są dla niego żadną taryfą ulgową, lecz stanowią standard dla całej społeczności więziennej. Tym samym chciał uciąć domysły dotyczące jego domniemanego statusu "szefa" czy lidera w więzieniu, o których coraz częściej mówiło się w mediach.
Piłkarz obecnie odsiaduje wyrok dziewięciu lat pozbawienia wolności za gwałt zbiorowy popełniony w 2013 roku, za co skazał go sąd we Włoszech w 2022 roku. Zakład karny Tremembé zyskał miano "więzienia celebrytów" ze względu na liczbę osadzonych tam znanych osób publicznych.
"Rozsiewano kłamstwa, że jestem szefem więzienia lub mam problemy psychiczne. Nigdy nie miałem takich rzeczy."
Brazylijczyk nie kryje frustracji z powodu pojawiających się w prasie sensacyjnych doniesień i sugeruje, że kontakty z rodziną czy inne przywileje odbywają się zgodnie z procedurami dla każdego więźnia.
Pozostając przy swojej linii obrony, Robinho dalej zapewnia o swojej niewinności. W rozmowie z telewizją TV Record z 2024 roku ponownie przekonywał, że relacja, która stała się podstawą dla wyroku, miała być jego zdaniem dobrowolna, a włoskie organy ścigania miały zignorować ważne dowody. Powtórzył też, że jego materiał genetyczny nigdy nie został znaleziony na ofierze. Mimo oddalenia kolejnych apelacji były piłkarz twierdzi, że „nie jest kłamcą” i odbywa karę bez jakichkolwiek przywilejów czy ulg, akceptując ustalone przepisy więzienne.