Mateus Fernandes wyceniony przez West Ham. Kwota szokuje
West Ham United nie tylko żegna się z Premier League, ale też planuje rekordowy transfer. Klub z Londynu wycenił swojego lidera środka pola, Mateusa Fernandesa, na absurdalnie wysoką kwotę 80 mln funtów. Choć 21-letni Portugalczyk rozgrywał imponujący sezon, żądań „The Hammers” nie są skłonni spełnić nawet giganci pokroju Manchesteru United i PSG. Żądana kwota może przebić wszystkie dotychczasowe transakcje w historii Championship.
Gorąco zrobiło się wokół Mateusa Fernandesa, bez wątpienia jednej z najjaśniejszych postaci West Hamu United w minionych rozgrywkach. Dla „Młotów” miniony sezon zakończył się katastrofą – po zajęciu miejsca osiemnastego zespół żegna się z Premier League i ląduje w Championship. To sygnał, że klub nie ucieknie przed transferową wyprzedażą.
Wśród piłkarzy, co do których spekuluje się głośno o odejściu, Fernandes zdecydowanie wiedzie prym. Portugalczykiem, według ostatnich doniesień, interesują się nie byle jakie marki – Manchester United i Paris Saint-Germain. Sęk w tym, że nawet w przypadku takich tuzów, oczekiwania West Hamu mogą okazać się zbyt wygórowane.
Jak zdradza The Athletic, zarząd West Hamu postawił sprawę jasno: 21-letni środkowy pomocnik może opuścić Londyn, ale nie za mniej niż 80 milionów funtów. Takiej wyceny nie tłumaczy nawet procent od kolejnej sprzedaży, który należy się Southampton – poprzedniemu klubowi Portugalczyka – i wynosi 15% od przyszłego transferu.
Londyńczycy nie kryją, że marzą o transferze, który rozbije dotychczasowe rekordy Championship. Jak do tej pory, najwyższą kwotą był transfer Romea Lavii do Chelsea – zainkasowane przez Southampton ok. 53 mln funtów (plus bonusy) robiło wrażenie, ale przy żądaniach „The Hammers” wypada blado.
Fernandes akurat rozegrał sezon, który pozwala mu myśleć o wielkich wyzwaniach: zaliczył 42 spotkania ligowe, 5 razy trafiał do siatki i tyle samo razy asystował. Aktualny kontrakt Portugalczyka z West Hamem wygasa dopiero 30 czerwca 2030 roku, a warto pamiętać, że kilka lat temu londyńczycy musieli wyłożyć za pomocnika aż 50 mln funtów.