Lewandowski nie do ruszenia? W Barcelonie zmienia się hierarchia napastników
Robert Lewandowski w Barcelonie przyzwyczaił kibiców do swojej niepodważalnej pozycji. Tymczasem ostatnie tygodnie zaskoczyły wszystkich – doświadczony snajper zaczął spotkania na ławce rezerwowych. Flick świadomie ogranicza jego występy, co nie tylko wywołało spore poruszenie, ale też niepewność co do przyszłości Polaka na Camp Nou.
Robert Lewandowski przez lata uchodził za piłkarza, którego miejsce w wyjściowej jedenastce było niepodważalne. Zwłaszcza kibice Barcelony przywykli do obrazka, w którym Polak wychodzi w podstawowym składzie praktycznie w każdym spotkaniu La Liga. Tym większy szok w katalońskich mediach wywołała sytuacja z ostatnich kolejek – Lewandowski trzy razy z rzędu zaczynał mecze na ławce rezerwowych. Takiej sytuacji nie doświadczył nawet w czasach gry dla Borussii Dortmund czy Bayernu Monachium.
W poprzednich rozgrywkach Lewy nie opuścił żadnego dostępnego dla niego meczu w lidze, a pierwszy sezon w Barcelonie tylko potwierdził jego status żelaznego napastnika. Nagle przyszedł czas, gdy trener Hansi Flick zaczął szukać alternatyw dla doświadczonego Polaka. Po raz pierwszy odkąd założył bordowo-granatową koszulkę, Lewandowski został posadzony przez trzy kolejki z rzędu na ławce – a przeciwko Realowi Betis i Osasunie nie pojawił się na murawie nawet na minutę, z kolei z Villarreal zameldował się dopiero na ostatnie 28 minut meczu.
Nowa polityka Flicka – zarządzanie zmęczeniem i presja konkurencji
Jak informuje kataloński dziennik, powodem ograniczonego czasu gry Lewandowskiego jest świadoma polityka zarządzania obciążeniami. Polak odczuwał drobne dolegliwości mięśniowe i bóle w dolnych partiach pleców, a Flick nie zamierzał ryzykować pogłębienia urazu swojego najbardziej doświadczonego napastnika.
Jednak nie tylko aspekty zdrowotne grają tu rolę. W kadrze Barcelony pojawiły się nowe opcje – Ferran Torres wykorzystał swoje szanse na pozycji numer dziewięć, udowadniając, że potrafi dać drużynie nie mniej niż Lewy. W takiej sytuacji trener może pozwolić sobie na sprytne rotacje i „oszczędzanie” weterana, który ma już 37 lat, ale nadal pozostaje jednym z najskuteczniejszych strzelców mistrzów Hiszpanii.
Również klubowa dyrekcja zachowuje ostrożność. Według doniesień hiszpańskich mediów, zarówno Deco, jak i Flick pokreślają profesjonalizm i wkład Lewandowskiego, ale z drugiej strony – nie podejmują jeszcze decyzji odnośnie dalszej przyszłości Polaka, którego kontrakt wygasa w czerwcu 2026 roku. Wszystko uzależnione jest od skuteczności i dyspozycji snajpera w kolejnych miesiącach, a konkurencja nie śpi.
Tym samym Lewandowski przestaje być „nie do ruszenia” w wyjściowej jedenastce Barcelony. Choć nadal stanowi ważny filar ofensywy, jego pozycja w drużynie nie jest już tak oczywista jak jeszcze kilka miesięcy temu.