Podbeskidzie Bielsko-Biała awansuje do I ligi po zwycięstwie nad Sandecją – StolicaSportu.pl

Podbeskidzie wraca do I ligi! Górale rozbili Sandecję w barażu

Marcin Włodarski
fot. Podbeskidzie Bielsko-Biała
Domyślna grafika
Maciek
6 czerwca 2026 16:16
2 minuty czytania

Już na początku spotkania emocje sięgnęły zenitu – sędzia wskazał na jedenasty metr po faulu na Krzysztofie Kolanko, a Lucjan Klisiewicz pewnie zamienił rzut karny na gola. Podbeskidzie było wyraźnie naładowane i nie odpuszczało, stwarzając sobie kolejne groźne sytuacje. Sandecja próbowała gonić wynik, ale to zespół z Bielska-Białej dołożył kolejne trafienia. Awans wyszarpany po dwóch latach przerwy staje się faktem – „Górale” wracają do Betclic I ligi na własnych zasadach.

Podbeskidzie Bielsko-Biała długo kazało czekać swoim kibicom na powrót do Betclic I ligi. Wszystko rozstrzygnęło się w sobotę, kiedy „Górale” podejmowali Sandecję Nowy Sącz. Już od samego początku spotkanie miało wysokie tempo – Konrad Forenc zdołał uprzedzić Aleksandra Wołczka w polu karnym, ale arbiter po konsultacji VAR zarządził jedenastkę dla Podbeskidzia po faulu na Krzysztofie Kolanko. Pewnym egzekutorem okazał się Lucjan Klisiewicz: jego precyzyjny strzał dał gospodarzom prowadzenie i podgrzał atmosferę na trybunach.

Ekipa Marcina Włodarskiego nie miała zamiaru zwalniać tempa. Szybko mogło być 2:0, ale najpierw bramkarz Sandecji Jeleń instynktownie obronił próbę Kolanko, a dobitka Urynowicza minęła światło bramki. Górale atakowali, co rusz rywale musieli ratować się wybiciami. Urynowicz miał potem szansę na przepięknego gola z rzutu wolnego, lecz tylko słupek uratował Sandecję.

Goście od czasu do czasu potrafili odpowiedzieć strzałem Pietraszkiewicza, choć piłka wciąż omijała bramkę Forenca. Do przerwy Podbeskidzie zasłużenie prowadziło jedną bramką, a po wyjściu z szatni mogło błyskawicznie podwyższyć prowadzenie po kolejnych dynamicznych akcjach Klisiewicza. Jeleń jednak skutecznie interweniował, nie pozwalając gospodarzom na łatwe podwyższenie wyniku.

Przełom przyszedł w 67. minucie – zamieszanie po stałym fragmencie gry wykorzystał Kamil Sochań, wbijając piłkę do siatki. Sandecja nie potrafiła odpowiedzieć klarowną akcją, strzały Pietraszkiewicza i Pleśnierowicza nie sprawiły gospodarzom większego kłopotu.

Podbeskidzie nabrało jeszcze więcej wiatru w żagle. Dziesięć minut przed końcem spotkania do siatki trafił Dalibor Takac, podwyższając na 3:0. Mimo wszystko zespół z Nowego Sącza w końcówce zdołał zdobyć bramkę honorową – Pietraszkiewicz ustalił rezultat na 3:1. Jednak losy meczu i awansu nie były już zagrożone.

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie