Widzew Łódź remisuje z Motorem Lublin na start sezonu
W pierwszym meczu sezonu Widzew Łódź oraz beniaminek Motor Lublin stworzyli widowisko pełne zwrotów akcji, które zakończyło się remisem 2:2. Zawodnicy obu drużyn nie ukrywali po spotkaniu rozczarowania, bo wynik mógł pójść w każdą stronę. O wyniku przesądziły efektowne bramki, samobójczy gol i interwencje VAR, a debiutanci w obydwu drużynach odgrywali pierwszoplanowe role.
Pierwsza kolejka spotkań nowego sezonu Ekstraklasy przyniosła w Łodzi prawdziwy pokaz ambicji, lecz finał nie usatysfakcjonował żadnej ze stron. Zarówno Widzew Łódź, jak i Motor Lublin nie mogli narzekać na brak emocji. Ostatecznie padł remis 2:2, a oba zespoły już na otwarcie rozgrywek pokazały, że nie zamierzają spędzać sezonu wyłącznie na walce o utrzymanie.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Przemysław Wiśniewski jasno określił nastroje w szatni Widzewa, podkreślając podczas konferencji, że „teraz podchodzimy ze spokojną głową. To najlepsza droga, jaką możemy obrać”. Po stronie kadrowej gospodarzy większych rewolucji nie było, a w dniu meczu ogłoszono tylko dwa nowe transfery – Giannisa Papanikolaou i Jusufa Gazibegovicia.
Rewolucja objęła natomiast skład Motoru – poza nowym trenerem Mariuszem Misiurą, z zespołu odeszło ponad dziesięciu zawodników. W ich miejsce pojawili się m.in. nowy obrońca Bartosz Bereszyński oraz szkoleniowiec Mateusz Stolarski. Zgranie wymaga czasu, co było widać w pierwszych minutach, niemniej to właśnie Motor pierwszy wpisał się na listę strzelców. Niefortunną interwencją popisał się Sebastian Bergier, który po dośrodkowaniu Ivo Rodriguesa pokonał własnego bramkarza Bartłomieja Drągowskiego.
Widzew szybko doprowadził do remisu za sprawą akcji Juljana Shehu, Frana Alvareza, Angela Baeny i skutecznego wykończenia Mariusza Fornalczyka. Ofensywne zapędy łodzian przyniosły efekt także w 28. minucie – najpierw sędzia Paweł Raczkowski po długiej analizie VAR podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Bergier, rehabilitując się za wcześniejszego samobója.
Przyjezdni mogli błyskawicznie odpowiedzieć, ale Mbaye N’Diaye fatalnie przestrzelił. Widzew utrzymał jednobramkowe prowadzenie do przerwy, choć gra Motoru zaczęła się zacieśniać.
Po zmianie stron lublinianie ruszyli zdecydowanie – już chwilę po wznowieniu Drągowski ratował swój zespół, ale przy precyzyjnym strzale N’Diaye był bezradny. W 49. minucie napastnik Motoru wyrównał stan meczu.
Oba zespoły szukały rozstrzygnięcia. Motor był bliski objęcia prowadzenia po mocnym uderzeniu Fabio Ronaldo, ale golkiper Widzewa wyszedł z tej sytuacji obronną ręką. Z kolei momenty ożywienia po stronie gospodarzy zapewnił debiut Karola Świderskiego, który w 65. minucie mógł wpisać się na listę strzelców, lecz zabrakło skuteczności.
Najbliżej kolejnej zmiany rezultatu byli goście. W 78. minucie Thomas Santos huknął z dystansu, jednak trafił w słupek. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie, choć obie ekipy miewały swoje szanse i fragmenty przewagi.
Oczy kibiców skierowane były także na nowe twarze – zarówno ławka, jak i murawa tętniły emocjami debiutantów. Kibice Widzewa i Motoru stworzyli atmosferę godną inauguracji, co potwierdza frekwencja: 17 256 widzów.
Widzew Łódź – Motor Lublin 2:2 (2:1)
0:1 Sebastian Bergier 13-sam.
1:1 Mariusz Fornalczyk 20
2:1 Sebastian Bergier 28-karny
2:2 Mbaye N’Diaye 49