Lyczmański krytycznie o czerwonej kartce dla Augustyniaka w meczu Legia – Lech
Legia Warszawa musiała grać w osłabieniu już od 18. minuty spotkania z Lechem Poznań, kiedy to Rafał Augustyniak zobaczył czerwoną kartkę po interwencji VAR. Adam Lyczmański, ekspert sędziowski CANAL+ Sport, nie kryje, że jego zdaniem była to pomyłka ze strony arbitrów.
Legia Warszawa została zmuszona do gry w dziesiątkę już od 18. minuty starcia z Lechem Poznań. Wszystko za sprawą decyzji arbitra Piotra Lasyka, który po analizie VAR wyrzucił z boiska Rafała Augustyniaka. Choć pomocnik najpierw zobaczył żółtą kartkę za faul na Leo Bengtssonie, po dłuższym namyśle sędzia uznał przewinienie za dużo poważniejsze i pokazał czerwony kartonik.
Decyzja ta od razu wzbudziła kontrowersje wśród kibiców i ekspertów. Swoje zdanie wyraził również Adam Lyczmański, ekspert sędziowski CANAL+ Sport. Jego opinia jasno podważyła sens zmiany pierwotnej decyzji boiskowej. „Zapewne sędziowie będą spać spokojnie. Spodziewam się niebawem informacji z Kolegium Sędziów, że była to bardzo dobra decyzja. Pewnie pójdzie taki przekaz” – ironizuje Lyczmański, podkreślając swoją odmienną interpretację sytuacji.
Według byłego arbitra wszystko rozbija się o właściwą ocenę intensywności przewinienia. Zwrócił uwagę, by nie sugerować się stopklatkami, które mogą zniekształcać prawdziwy obraz: „Ten atak na stopklatce faktycznie wygląda nieciekawie, ale chciałbym, żebyśmy wyróżnili dwa terminy – nierozważny atak w nogi przeciwnika i poważny, rażący faul. Ten pierwszy, to żółta kartka, drugi to czerwona. Które z tych określeń pasuje do tego przewinienia? Moim zdaniem to pierwsze” – stwierdził Lyczmański.
Ekspert z CANAL+ Sport dodaje, że pierwsza decyzja arbitra, czyli pokazanie żółtej kartki, była optymalna w tej sytuacji i – jego zdaniem – w pełni wystarczająca. Zauważa, że zmiana werdyktu na bardziej surowy rodzi nie tylko wątpliwości, ale i szeroką falę komentarzy. „Zakroczna noga gracza Lecha jest trącona, ale noga zawodnika Legii nie jest zakotwiczona. To jest dosłownie ułamek sekundy, gdy ta noga się lekko wygina. To jest kluczem do oceny” – tłumaczy Lyczmański, analizując szczegóły przewinienia.
Pojawiły się także porównania tej sytuacji do niedawnej czerwonej kartki Luisa Palmy w meczu z Rakowem Częstochowa. Lyczmański ostro zareagował na te zestawienia, podkreślając różnicę w dynamice i intensywności obu zdarzeń.
„Jak słyszę porównania do czerwonej kartki Luisa Palmy w meczu z Rakowem, to dla mnie absurd, bo to dwie zupełnie inne sytuacje. Inny impet, inna dynamika. Pierwsza decyzja, którą Piotr Lasyk podjął z boiska, była optymalna i prawidłowa. Gdyby ona została podtrzymana, zapewne dzisiaj byśmy nawet o niej nie mówili”