Ilja Szkurin odsłania kulisy życia w GKS Katowice. Zmiana, która go odmieniła – StolicaSportu.pl

Ilja Szkurin szczerze o życiu w GKS Katowice: "W Katowicach w końcu gram z uśmiechem"

Ilja Szkurin
fot. www.gkskatowice.eu
Domyślna grafika
Maciek
5 grudnia 2025 14:10
4 minuty czytania

„Jest zwycięstwo, jest awans – i wreszcie jest uśmiech” – tak Ilja Szkurin podsumowuje swoją przemianę po przeprowadzce z Legii do GKS Katowice. Białoruski napastnik, który w nowym klubie odżył sportowo, odsłania kulisy aklimatyzacji na Śląsku: od trudnych początków, przez wsparcie trenerów, po spacery po Parku Śląskim i ZOO. Szkurin nie ukrywa, że w Katowicach w końcu poczuł się piłkarzem docenionym – i skupia się wyłącznie na awansie GieKSy i własnym rozwoju.

Ilja Szkurin, białoruski napastnik, od września występuje w GKS Katowice po transferze z Legii Warszawa. Zaledwie kilka miesięcy wystarczyło, by złapał formę i, co ciekawe, zaczął zarażać optymizmem całe otoczenie wokół siebie. Piłkarz, który do niedawna miał jeszcze nie najlepsze wspomnienia z gry w Rakowie i Legii, podzielił się kulisami swojej nowej codzienności z dziennikarzami Goal.pl.

Nie ma wątpliwości, że Szkurin rozkręcił się na Śląsku. W dwunastu spotkaniach dla GieKSy strzelił pięć goli i dorzucił asystę, co przekłada się na realny wkład w awans swojej drużyny do ćwierćfinału STS Pucharu Polski. Sam zainteresowany zauważa, że budujące dla niego jest zaufanie trenerów oraz świetna chemia w szatni. Jak przyznaje, "czuję się tu naprawdę dobrze, wszyscy trenerzy mi pomagają i atmosfera jest świetna".

Na pytanie o styl życia na Śląsku, Szkurin odpowiada bez zawahania, że bardzo mu się podoba. Odkrył uroki Parku Śląskiego i chętnie odwiedza miejscowe ZOO – przyznaje się do sympatii do zwierząt i nie kryje zaskoczenia, jak fajnie potrafi być w Katowicach nawet poza boiskiem.

Ostatni domowy mecz, rozegrany podczas Barbórki, czyli święta górników, miał dla drużyny szczególne znaczenie. Trener przypomniał w szatni, jak ważna jest ta data dla kibiców klubu i, jak zaznacza napastnik, „byliśmy jeszcze bardziej zdeterminowani z tego powodu”. Taka mobilizacja przełożyła się na zwycięstwo z Jagiellonią Białystok i szybki awans w pucharze. Szkurin zachował jednak spokój, komentując, że stara się nie oceniać własnych występów, a najważniejsze są wygrywane mecze i kolejne rundy pucharu.

Białorusin nie zamierza rozgrzebywać przeszłości – zarówno jeśli chodzi o krótki pobyt w Legii, jak i wcześniejszy etap w Rakowie. Twierdzi, że "może kiedyś coś o tym powiem, ale nie teraz. To nie jest dobry moment". Woli skoncentrować się na kolejnych spotkaniach, zwłaszcza że już za chwilę czeka GKS ligowe starcie z Rakowem Częstochowa. Szkurin rzuca z uśmiechem: "Dawno i nieprawda", jasno pokazując dystans do dawnych klubowych barw.

Co ciekawe, wbrew obiegowym opiniom o jego powściągliwości, napastnik w Katowicach coraz częściej się uśmiecha. Trener Rafał Górak żartował nawet, że charakterystyczne tatuaże i status introwertyka są raczej przereklamowane. Górak podkreśla, że "szczera rozmowa jest siłą" i to naturalne, gdy piłkarz potrzebuje czasu na otwarcie się.

Szkurin podkreśla dziś, że liczy się dla niego każda bramka i każdy punkt drużyny. Nie patrzy prze z pryzmat rewanżu na byłych pracodawcach, a skupia się na zespole i udanej końcówce rundy. Zapytany o świąteczne plany, nie zdradza szczegółów, deklarując: "Zobaczymy po ostatnim spotkaniu".

Katowice przypadły mu do gustu nawet pod względem codziennych spraw – "jeśli chodzi o korki w komunikacji, to na pewno jest tu lepiej niż w Warszawie, choć czasami na A4 też się zdarzy postać", przyznaje z humorem.

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie