Polacy nadal bezbłędni w eliminacjach MŚ 2027. Łączyński poprowadził do zwycięstwa – StolicaSportu.pl

Koszykówka. Szósta wygrana w eliminacjach MŚ 2027

Kamil Łączyński
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Jordi
6 lipca 2026 20:29
2 minuty czytania

Emocje w Tauron Arenie nie opadły ani na moment – Polacy walczyli z Holandią kosz za kosz, ale to Biało-Czerwoni mieli więcej chłodnej głowy. Kamil Łączyński poprowadził ekipę Igora Miličića do szóstej wygranej w tych eliminacjach, pokazując klasę zwłaszcza w kluczowych momentach spotkania. Dzięki temu Polacy zachowują komplet zwycięstw w pierwszej fazie el. MŚ 2027.

Sześć zwycięstw w sześciu meczach – taki bilans robi wrażenie nawet na stałych bywalcach koszykarskich parkietów. W poniedziałkowy wieczór Tauron Arena znów była szczęśliwa dla Biało-Czerwonych. Polscy koszykarze ograli reprezentację Holandii 92:84, umacniając się na szczycie grupy eliminacyjnej do Mistrzostw Świata 2027.

Holendrzy do tej pory imponowali skutecznością na wyjazdach, ale w Krakowie napotkali ścianę, której nie udało im się przebić. Od samego początku spotkania tempo było wysokie, z wymianą ciosów raz po raz. Już po pierwszej kwarcie przewaga Polaków była minimalna (18:16), a goście długo nie pozwalali odjechać podopiecznym Igora Miličića.

Dużo nerwów przyniosła zwłaszcza trzecia odsłona. To wtedy Biało-Czerwoni wrzucili wyższy bieg i po paru przechwytach zwiększyli dystans. Na szczególne wyróżnienie zasłużył Kamil Łączyński, który rzucił 18 punktów dorzucając do tego pięć asyst oraz cztery przechwyty. Skuteczność z dystansu była dla niego atutem nie do przecenienia – wykorzystał sześć z siedmiu rzutów, myląc się dopiero za siódmym razem.

Trzeba oddać Holendrom, że nie składali broni do ostatnich sekund. Keye van deer Vuurst rzucił aż 26 punktów, a Lucas Kruithof dorzucił 21, trzymając swój zespół w grze przez długie fragmenty. Tyle że dziś to Polska miała więcej argumentów po obu stronach parkietu – i właśnie dlatego polskie "koszykarskie niebo" jest coraz bliżej.

Polska – Holandia 92:84 (18:16, 28:28, 27:21, 19:19)

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie