Vinicius Junior dostał wielką ofertę - 100 mln euro za sezon
Rozmowy o nowej umowie Viniciusa Juniora z Realem Madryt utknęły w martwym punkcie. Tymczasem brazylijski skrzydłowy otrzymał szokującą ofertę z Arabii Saudyjskiej – ponad 100 milionów euro za sezon. Madryt nie zamierza spełnić wszystkich finansowych żądań piłkarza, co otwiera pole do sensacyjnego transferu. Losy gwiazdy zdają się rozgrywać na oczach całej piłkarskiej Europy.
Rozmowy między Viniciusem Juniorem a działaczami Realu Madryt ciągną się od miesięcy i coraz wyraźniej widać, że o kompromis nie będzie łatwo. Układ sił wywraca do góry nogami gigantyczna propozycja, jaka pojawiła się na stole: klub z Arabii Saudyjskiej oferuje brazylijskiemu skrzydłowemu ponad 100 mln euro za sezon. Takiej fortuny nie znajdzie nigdzie w Europie – i właśnie to stawia Madryt w bardzo niewygodnej pozycji.
Vinicius, skupiony obecnie na przygotowaniach do Mistrzostw Świata 2026 z reprezentacją Brazylii, wciąż nie podpisał nowego kontraktu. Dogadanie się jest wyjątkowo trudne, bo piłkarz oczekuje, że stanie się najlepiej zarabiającym graczem klubu. Tymczasem Real, według doniesień Fichajes, nie zamierza złamać kluczowych zasad swojej polityki płacowej. Proponują Brazylijczykowi znaczną podwyżkę w porównaniu do dotychczasowych zarobków, jednak nie są gotowi uczynić go liderem listy płac.
Jak podaje hiszpański serwis, władze Saudi Pro League są gotowe obsypać Viniciusa złotem, byleby wybrał ich ofertę. Gra toczy się o znacznie większe pieniądze niż te, które płyną nawet z najbogatszych europejskich klubów. Piłkarz widzi tę szansę, jednak na razie nie podjął ostatecznej decyzji, a sytuacja zaczyna wywoływać duże poruszenie wśród fanów Królewskich.
Real Madryt ryzykuje wyjątkowo dużo – jeśli nie osiągnie porozumienia z Viniciusem, już od 1 stycznia 2027 roku zawodnik będzie mógł negocjować indywidualnie z każdym zainteresowanym zespołem. Wówczas madrytczycy mogą stracić skrzydłowego za darmo, bez choćby euro odstępnego. A mowa o graczu, który dla Los Blancos rozegrał już 375 spotkań i zdobył 128 bramek. Granicę cierpliwości w stolicy Hiszpanii widać coraz wyraźniej i trzeba przyznać, że taka sytuacja nie zdarza się często.