Rafał Gikiewicz odchodzi z Zagłębia, ale nie skończy kariery
„Lubię piłkarską szatnię, trenowanie. Jestem przede wszystkim zdrowy” – te słowa Rafała Gikiewicza najlepiej oddają jego aktualne podejście do futbolu. Choć bramkarz żegna się z Zagłębiem Lubin, nie zamierza odwieszać rękawic na kołek. O swojej przyszłości Gikiewicz mówił wprost podczas rozmowy na antenie Kanału Sportowego.
Końcówka czerwca w Lubinie przynosi wyjaśnienie przyszłości Rafała Gikiewicza – kontrakt doświadczonego bramkarza nie zostanie przedłużony, ale sam zainteresowany nie mówi jeszcze ostatniego słowa na boisku.
Miniony rok był dla Gikiewicza prawdziwą sportową sinusoidą. Sezon zaczynał w barwach Widzewa Łódź, gdzie miał być pewniakiem między słupkami. Losy potoczyły się jednak inaczej – po dwóch spotkaniach stracił miejsce w podstawowym składzie, by ostatecznie spaść na pozycję trzeciego bramkarza. Takie realia często oznaczają cichy początek końca, ale nie w przypadku byłego golkipera Bundesligi.
Kiedy Zagłębie Lubin sprowadzało go w ramach transferu medycznego po urazie Dominika Hładuna, Gikiewicz miał być ratunkiem na trudne czasy. Ostatecznie zagrał dla Miedziowych tylko raz, a kluczowy błąd kosztował drużynę odpadnięcie z Pucharu Polski. Kontrakt, który wygasa z końcem czerwca, nie zostanie przedłużony – to już pewne.
Mimo tych zakrętów 38-letni bramkarz nie zamierza zawiesić butów na kołku. O motywach swojej decyzji opowiedział w rozmowie na antenie Kanału Sportowego, jasno deklarując: „Chciałbym trenować, być w rywalizacji i nie mam problemu pójść na ‘dwójkę’, naciskać na młodszego, lepszego i czekać na swoją szansę. Lubię piłkarską szatnię, trenowanie. Jestem przede wszystkim zdrowy, więc mogę to robić”.