Legia wstrzymuje Nsame innym transferem. On ma inne oferty
Jean-Pierre Nsame nie kryje, że najchętniej zostałby w Legii Warszawa, ale negocjacje przeciągają się przez nieoczywisty warunek postawiony przez klub. Warszawianie muszą najpierw sprzedać zawodnika, by móc podpisać nowy kontrakt z kameruńskim snajperem. Tymczasem Nsame nie zamierza czekać w nieskończoność – na stole leżą już inne oferty, a decydujące dni zbliżają się wielkimi krokami.
Jean-Pierre Nsame znów jest w centrum zainteresowania kibiców Legii Warszawa. Kameruński napastnik, który zyskał status jednego z najskuteczniejszych graczy stołecznego zespołu, po trudnym sezonie naznaczonym poważną kontuzją, wrócił na boisko i w błyskawicznym tempie zapracował sobie na miano najlepszego strzelca – na równi z Miletą Radoviciem, choć dużą część rozgrywek musiał odpuścić.
Niezwykle ceni sobie życie w stolicy. Jeszcze przed końcem sezonu, gdy jego powrót stawał się coraz bardziej realny, otwarcie deklarował w wywiadzie dla goal.pl, że priorytetem jest dla niego gra przy Łazienkowskiej. – W Warszawie czuję się znakomicie – przekonywał Nsame, bez ogródek dając do zrozumienia, że pozostanie w Legii traktuje jako pierwszą opcję.
Problem w tym, że tuż po zakończeniu sezonu wygasł jego dotychczasowy kontrakt, a na nową propozycję musiał czekać znacznie dłużej niż zakładał. Klub już jesienią porozumiał się z zawodnikiem co do warunków, jednak były one lekko mówiąc odmienne od dotychczasowych. Najnowsza oferta, o której pisze goal.pl, przewiduje ponad 50-procentową obniżkę zarobków, a mimo to – jak wynika z ustaleń redakcji – snajper jest gotów ją przyjąć, byle tylko zostać w Warszawie.
Jest jednak poważny haczyk. Warsztaty u Łazienkowskiej nie zamierzają podpisywać umowy natychmiast. Nowy kontrakt stanie się ważny dopiero, jeśli klub sprzeda któregoś z obecnych zawodników. Na tę chwilę formalnie żadna oferta nie została przedstawiona do podpisania, a trener Marek Papszun liczy, że finansowy manewr wypali już niebawem.
Gra na zwłokę robi się ryzykowna, bo Nsame nie zamierza czekać na zmiłowanie w nieskończoność. Konkretnych ofert zaczyna przybywać z innych klubów, a jak donoszą dziennikarze goal.pl, napastnik postawił jasny termin – wszystko musi się wyjaśnić najpóźniej na początku przyszłego tygodnia. W przeciwnym razie karta transferowa może przejść z rąk warszawskiego klubu na strony, które z gotówką czekają w blokach startowych.
Jednocześnie działacze z Łazienkowskiej chcieliby, aby Nsame wykazał się cierpliwością i dał czas na dopięcie transferów wychodzących, ale szansa na happy end topnieje z każdym dniem. Angaż Kameruńczyka w ogóle nie jest przesądzony. Z jednej strony lojalność wobec obecnego klubu, z drugiej – niecierpliwość i chęć postawienia sprawy jasno, zanim inne oferty przepadną bezpowrotnie. Decyzja musi zapaść na dniach.