Kim Min-jae gotowy na zmianę klubu. Juventus na pole position, ale Bayern stawia warunki
Kim Min-jae najprawdopodobniej pożegna się z Bayernem Monachium szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Koreańczyk dał jasny sygnał – chce dołączyć do Juventusu i znowu współpracować z Luciano Spallettim. Niemniej, przed transferem pozostały poważne przeszkody – właśnie rusza transferowa przepychanka, w której stawką jest aż 30 milionów euro żądane przez mistrzów Niemiec.
Sprawa przyszłości Kim Min-jae znów wywołuje spore emocje w Europie. Wszystko wskazuje na to, że Bayern Monachium zamierza pozbyć się koreańskiego obrońcy – piłkarz odczuł, że nie mieści się już w planach mistrza Niemiec i postanowił działać. Jak donosi Ekrem Konur, Kim zgodził się już na przenosiny do Juventusu, a kluczową rolę odgrywa tu postać trenera. Luciano Spalletti, z którym Koreańczyk był związany podczas swojego imponującego okresu w SSC Napoli, teraz otwiera przed nim drzwi do drużyny z Turynu.
To właśnie Spalletti stał się magnesem – Koreańczyk chce wrócić do Serie A i znów pod wodzą dobrze znanego szkoleniowca, odbudować swoją markę po mieszanym sezonie w Niemczech. Juventus otrzymał zatem od piłkarza jasny sygnał: jestem gotów do was dołączyć. Problem pojawia się jednak po stronie klubów. Na tę chwilę nie ma jeszcze żadnego porozumienia między Bayernem a Juventusem, a monachijczycy postawili sprawę twardo – oczekują aż 30 milionów euro za swojego defensora.
Dla Juventusu to spore wyzwanie. Po braku awansu do Ligi Mistrzów budżet transferowy wyraźnie się skurczył, więc żądania Bayernu mogą okazać się zaporowe. Pytanie, czy Stara Dama zdecyduje się tak mocno zainwestować i przełamać finansowe ograniczenia w walce o Koreańczyka. Jedno jest pewne – ewentualny powrót Kim Min-jae do Serie A mocno podgrzałby atmosferę na włoskiej giełdzie transferowej.
Obrońca w minionym sezonie rozegrał 37 spotkań w barwach Bayernu, prowadzonego ostatnio przez Vincenta Kompany’ego. W tym czasie zdołał zdobyć jednego gola i dołożyć jedną asystę. Liczby te nie odzwierciedlają oczekiwań, jakie wobec niego pokładano w Monachium, stąd coraz bardziej realna perspektywa odejścia.