Juventus chce Kolo Muaniego, ale nie za 35 mln euro
Randal Kolo Muani znowu na celowniku Juventusu, a negocjacje z Paris Saint-Germain wchodzą w decydującą fazę. Choć Francuzi wyceniają napastnika na 35 mln euro, Turyńczycy szukają sprytnego sposobu, by zejść z ceny i przekonać PSG do elastyczności. Transferowa saga nabiera tempa, bo sam zawodnik coraz chętniej zapatruje się na powrót do Serie A, a w Turynie liczą na okazję po sezonie bez Ligi Mistrzów.
Randal Kolo Muani ponownie trafia do notesu dyrektorów Juventusu, którzy już od kilku dni mocno negocjują z Paris Saint-Germain. Z każdym kolejnym kontaktem optymizm w gabinetach w Turynie wyraźnie rośnie i coraz bardziej wierzą tam, że osiągnięcie porozumienia jest w zasięgu ręki.
Największy zgrzyt? Finanse. PSG wciąż domaga się za francuskiego napastnika około 35 milionów euro przy transferze definitywnym. Ten scenariusz jednak nie przekonuje działaczy Starej Damy, którzy po rozczarowującym sezonie bez awansu do Ligi Mistrzów muszą oglądać każdą wydawaną europejską monetę.
Według doniesień cytowanego Alfredo Pedulli, jednym z realnych wyjść pozostaje wypożyczenie z obowiązkiem wykupu. To rozwiązanie pozwoliłoby rozbić transakcję na raty i dać Juventusowi nieco oddechu, a jednocześnie wymusić na PSG przemyślenie własnych oczekiwań. W Turynie właśnie liczą, że elastyczność w całej operacji przykryje finansowe trudności i przekona paryżan do rozmów w innym tonie.
Co ciekawe, atut po stronie Juve to nie tylko argument finansowy. Sam Kolo Muani jest napalony na powrót do Włoch – według włoskich źródeł bardzo pozytywnie reaguje na możliwość założenia ponownie czarno-białej koszulki. Postawa zawodnika może się jeszcze okazać kartą przetargową, która zdecyduje o sukcesie operacji.
Sam PSG też znalazło się pod presją. Parc des Princes wyłożyło na byłego napastnika Eintrachtu Frankfurt aż 95 mln euro w 2023 roku – dziś wiadomo, że pogodzić się trzeba z ogromną stratą. Oczekiwania 35 mln euro już wydają się kompromisem, ale przy wygasającym do czerwca 2028 roku kontrakcie i twardych realiach rynku szefowie w Turynie tuptają nogami w nadziei na większe ustępstwa. Do kolejnych ruchów w tej transferowej rozgrywce przygotowani są wszyscy gracze.