Enzo Fernandez jasno wyceniony przez Chelsea, Real Madryt gotowy do rozmów
Wokół Enzo Fernandeza zaczyna gorąco wrzeć. Chelsea zablokowała transfer Argentyńczyka, podając zaporową cenę, podczas gdy Real Madryt oficjalnie dołącza do wyścigu. Na Stamford Bridge nastroje dalekie od spokojnych – piłkarza spotkała nawet klubowa kara za otwarte komentarze pod adresem miasta Madryt, a jego relacja z odejściem byłego trenera Enzo Maresci została szeroko komentowana. Tymczasem Europejscy giganci zaczynają rozpoznanie walką, jednak Chelsea twardo stoi przy swoim.
Wokół Enzo Fernandeza w Chelsea atmosfera staje się coraz bardziej napięta. Argentyńczyk, który w styczniu 2023 roku zasilił klub za 106,8 miliona funtów przyszedł z portugalskiej Benfiki, nie może narzekać na brak zainteresowania ze strony europejskich potęg. Po solidnej, choć niespokojnej rundzie w barwach The Blues coraz częściej łączy się jego nazwisko z latem pełnym potencjalnych przenosin.
Według informacji podawanych przez Daily Mail, Real Madryt najpoważniej włączył się do gry o Fernandeza. Nie obyło się jednak bez typowych przepychanek – Chelsea jasno zadeklarowała, że pomocnik nie opuści klubu za mniej niż 120 milionów funtów. Klub z Londynu nie tylko nie zamierza robić promocji, ale nawet liczy na zysk względem kwoty, za którą sprowadził Argentyńczyka.
Co ciekawe, atmosfera wokół Fernandeza w ostatnim czasie znacząco się pogorszyła. W kwietniu klub ukarał go zawieszeniem na dwa mecze po tym, jak podczas zgrupowania reprezentacji w wywiadzie publicznie chwalił Madryt jako znakomite miejsce do życia. Takie słowa rozgrzały spekulacje o jego potencjalnym transferze do Realu, zwłaszcza że sam piłkarz nie starał się tych plotek specjalnie ucinać.
W kolejnych tygodniach konkurencja o podpis Argentyńczyka nabrała rozpędu. Poza Realem Madryt gotowość do złożenia oferty mają wyrażać również Paris Saint-Germain oraz Manchester City. Ten ostatni przypadek jest szczególnie ciekawy z powodu osoby Enzo Maresci. Włoski menedżer, niedawny trener Chelsea, ponoć ma objąć stery w Manchesterze City i według źródeł bardzo chciałby ponownie współpracować z Fernandezem. Jednak żadna ze stron nie ukrywa, że negocjacje – zarówno w sprawie trenera jak i pomocnika – nie należą do najłatwiejszych i utknęły, bo Chelsea oczekuje rekompensaty za przedwczesne zerwanie kontraktu przez Marescę, który pierwotnie miał obowiązywać do 2029 roku.
Wypowiedzi Fernandeza z marca, kiedy to kwestionował decyzje dotyczące odejścia Maresci również podsyciły napięcie wokół jego przyszłości. Piłkarz stwierdził: „Czasami jako zawodnik nie rozumiemy, dlaczego podejmuje się takie decyzje i jak próbuje się zarządzać drużyną. Nie mam na to odpowiedzi, bo sam nie wiem”.