Barcelona szykuje kolejną ofertę za Juliana Alvareza. Kwota może sięgnąć 130 mln euro
Ruchy transferowe FC Barcelony znów przyciągają uwagę – klub przygotowuje drugą, znacznie wyższą ofertę za Juliána Álvareza. W tej chwili główny temat w gabinetach Blaugrany to nie tylko negocjacje kwotowe, ale także nowa, publiczna postawa samego Argentyńczyka. Atmosfera wokół sprawy jest wyczuwalnie napięta, jednak w Barcelonie panuje ostrożny optymizm. Przełom w transferze może nastąpić już niebawem, a stawka dochodzi do granicy 130 milionów euro.
Barcelona w najnowszych doniesieniach medialnych wyraźnie koncentruje się na sprawie Juliána Álvareza. Od wtorkowego poranka wewnętrzne rozmowy w klubie w zasadzie dotyczą tylko przyszłości argentyńskiego napastnika. Chociaż jeszcze miesiąc temu mało kto wyobrażał sobie, by taki ruch stał się możliwy, teraz pojawił się istotny zwrot – głównie za sprawą wyraźnego stanowiska samego piłkarza.
Jak wynika z ustaleń przekazanych przez Carlosa Monforta z "Sport", pierwsza formalna oferta została złożona tuż po spotkaniu z przedstawicielami Álvareza, które odbyło się 27 maja. Potem nastał moment strategicznej ciszy – w Barcelonie czytają ten schemat jako część planu wywierania presji na Atlético Madryt bez zbędnego pospiechu.
W klubowych gabinetach analizowana jest teraz możliwość złożenia drugiej propozycji. Nowa oferta miałaby być wyraźnie wyższa – kwoty oscylujące wokół 130 milionów euro pojawiają się coraz częściej podczas wewnętrznych rozmów. Władze katalońskiego klubu rozumieją zarazem, że dzięki publicznemu zaangażowaniu piłkarza nie muszą zbliżać się do zaporowych sum w okolicach 150 milionów euro.
Panuje optymizm, lecz przeplatany ostrożnością. W klubie nie padły żadne deklaracje o domknięciu transferu – przykłady z niedalekiej przeszłości uczą pokory. Wspomina się choćby sytuację Nico Williamsa, który nie zajął jasnego stanowiska wobec możliwego odejścia. Tym razem sytuacja jest inna – Alvarez dość zdecydowanie pokazał swoją gotowość.
Na Camp Nou panuje przekonanie, że strategia negocjacyjna Blaugrany realizowana jest bardzo konsekwentnie. Ruchy są wykonywane stopniowo, a sam harmonogram został od początku profesjonalnie rozpisany. Jednocześnie nie brakuje obserwacji na temat możliwych konsekwencji – Atlético Madryt pojawiły się już sugestie skargi za kontakty z otoczeniem piłkarza. W Barcelonie przypomina się jednak – także na bazie przykładów jak przeszłoroczne dyskretne negocjacje Paris Saint-Germain – że tego typu działania po prostu wpisują się we współczesny futbol na najwyższym szczeblu.
W rzeczywistości kluby, agenci i zawodnicy porozumiewają się niemal zawsze znacznie wcześniej niż pozwalają na to oficjalne przepisy. Skargi traktowane są raczej jako naturalna reakcja na perspektywę odejścia kluczowego gracza, nie zaś realny czynnik blokujący transfer.
Największą zagadką pozostaje aktualnie termin złożenia kolejnej oferty. Barcelona nie chce wywoływać zamieszania podczas mistrzostw świata, analizowane są więc wszystkie możliwe okna czasowe. Optymizm co do sukcesu negocjacji jest dziś na wyższym poziomie niż jeszcze kilka tygodni temu, ale najważniejsze rozmowy z Atlético Madryt wciąż są przed Barceloną. Klub z Madrytu odwołuje się do klauzuli na poziomie około 500 milionów euro, lecz Katalończycy są przekonani, że kluczowy ruch – uzyskanie poparcia samego Álvareza – został już wykonany.
Tym samym negocjacje powoli wkraczają w kluczową fazę. Najważniejsze decyzje mają zapaść niebawem, a nazwisko Álvareza staje się obecnie jednym z najbardziej rozgrzewających tematów nie tylko w kuluarach Barcelony, ale i wśród kibiców z katalońskiej stolicy.