Lamine Yamal o Złotej Piłce i nowych celach: „Gram, żeby tworzyć historię”
Dziewiętnastolatek z Barcelony, który w ubiegłorocznym plebiscycie Złotej Piłki zajął drugie miejsce, nie zamierza się zatrzymywać. W obszernym wywiadzie dla L'Equipe mówi o ambicjach, mistrzostwie świata z Hiszpanią i tym, dlaczego chce być zapamiętany po prostu jako Lamine Yamal.
Lamine Yamal usiadł przed mikrofonami L'Equipe i przez kilkadziesiąt minut mówił o rzeczach, o których dziewiętnastolatkowie zwykle nie mówią: o Złotej Piłce, o miejscu w historii futbolu, o tym, jak porażki uczą więcej niż zwycięstwa. Wywiad, którego fragmenty opublikował portal SPORT, pokazuje zawodnika pewnego siebie, ale jednocześnie zaskakująco dojrzałego.
W ubiegłorocznym plebiscycie Yamal zajął drugie miejsce, przegrywając ze swoim byłym klubowym kolegą Ousmane'em Dembélé. Zamiast frustracji wybrał perspektywę. „Niewielu osiemnastolatków jedzie na galę Złotej Piłki z myślą, że mogą wygrać” — stwierdził. „Widzę to jako osiągnięcie. Byłem drugi mając osiemnaście lat”. Teraz chce więcej. „Jeśli nie wygram Złotej Piłki, następnego roku muszę ją zdobyć. A jeśli wygram, chcę wygrać jeszcze pięć”.
Swój styl gry uważa za najsilniejszy argument. „To nagroda dla najlepszego piłkarza roku, tego innego, tego, którego chce się oglądać, który ma tę magię, który sprawia, że włączasz telewizor tylko dla niego” — tak zdefiniował, czym powinna być Złota Piłka. Do tego dochodzi triumf na mistrzostwach świata z Hiszpanią, który według niego daje mu wyraźny plus. Barcelona oficjalnie popiera kandydaturę Yamala, stawiając go przed klubowym kolegą Rodrim.
Ambicje wykraczają daleko poza indywidualne trofea. „Gram po to, żeby tworzyć historię, żeby za trzydzieści lat młodzi ludzie powiedzieli: on też był naprawdę dobry” — wyznał. „Nie chcę się z nikim porównywać. Chcę być Lamine Yamalem i mam nadzieję znaleźć się wśród wielkich”. Swoją mentalność zilustrował obrazowo: gdyby miał ścigać się w basenie z Michaelem Phelpsem, i tak stawiałby na siebie.
Sporo miejsca poświęcił mundialowi w kontekście roli, jaką pełnił w reprezentacji. „Moim celem zawsze jest wygrywać. I zobaczyłem, że żeby wygrać, muszę zmienić swoją rolę” — tłumaczył. Instrukcja Luisa de la Fuente była prosta: graj tak, żeby drużyna wygrała. Finał przeciwko Argentynie opisał jako jeden z najważniejszych dni w życiu.
W rozmowie nie zabrakło tematu szatni Barcelony. Yamal chwalił zarówno wychowanków La Masii, z którymi dorastał, jak i letnich nabytków. „Z Cancelo, Gabrielem, Adeyemim, Gordonem, Rodrim — dogadujemy się, jakbyśmy grali razem od czterech lat” — powiedział, dodając, że atmosfera w zespole jest znakomita. Przyznał jednak, że drużyna musi poprawić się w defensywie.
Temat Ligi Mistrzów wciąż budzi w nim emocje. Półfinałowa porażka z Interem Mediolan w 2025 roku uświadomiła mu, jak wiele brakuje młodemu zespołowi. „Są decyzje, które podejmuje się w ułamku sekundy, a gdy masz dwadzieścia lat, podejmujesz je inaczej niż mając trzydzieści” — analizował. Sukces PSG Dembélé tylko podsycił jego determinację. „Teraz nasza kolej, żeby podnieść to trofeum. Wszyscy chcemy być w Madrycie na finał Ligi Mistrzów”.
Na sezon 2025/26 stawia sobie konkretne cele. „Jeśli w zeszłym sezonie zrobiłem 200 dryblingów, w tym spróbuję zrobić 300. Jeśli strzeliłem 20 goli, spróbuję strzelić 30”. Trzykrotny mistrz Hiszpanii w wieku dziewiętnastu lat nie zamierza zwalniać tempa.