Jose Mourinho miał rację? Skandal w tureckiej piłce wywraca wszystko
„Nie walczymy z rywalami, tylko z systemem” — te słowa Jose Mourinho podczas jego pracy w tureckiej Superlidze długo odbijały się echem, ale były traktowane jako kolejna pyskówka kontrowersyjnego Portugalczyka. Po pięcioletnim dochodzeniu Turecka Federacja Piłkarska odkryła jednak, że problem z bukmacherką wśród sędziów jest znacznie głębszy niż sądzono. Skala patologii zaskoczyła wszystkich, a federacja szykuje się do surowych konsekwencji.
Jeszcze kilka sezonów temu Jose Mourinho, prowadząc Fenerbahce, regularnie punktował błędy sędziowskie, mówiąc wprost: „Nie walczymy z rywalami, tylko z systemem”. Wielu uznało wtedy jego komentarze za typowe dla specjalisty od budowania napięcia, ale obecne śledztwo Tureckiej Federacji Piłkarskiej (TFF) dowiodło, że Portugalczyk nie szukał tanich wymówek.
Pięć lat pracy śledczych, setki analizowanych przypadków i wnioski, które zasiały ferment w całej tureckiej piłce. Z pośród 571 przebadanych arbitrów aż 371 prowadziło konta u bukmacherów, a 152 aktywnie obstawiało mecze. Zdarzały się przypadki pojedynczych zakładów, lecz jeden sędzia miał na koncie aż 18 227 typów. W gronie podejrzanych jest siedmiu prowadzących spotkania najwyższej klasy rozgrywkowej oraz drugiej ligi. Kolejnych piętnastu asystowało podczas spotkań tych lig.
Ujawnione przez TFF dane potwierdzają, że problem przeniknął na wszystkie szczeble struktur sędziowskich — a to coś więcej niż skandal na ligowym podwórku. Ethem Haciosmanoglu, prezes Federacji, nie krył, że „jeżeli chcemy sprowadzić turecką piłkę tam, gdzie powinna być, musimy wyczyścić ją z wszelkiego brudu”. Według wytycznych TFF za udowodnione obstawianie arbitrów czeka rok zakazu pracy, lecz w grę wchodzi również bardziej restrykcyjna polityka FIFA: nawet trzyletnia dyskwalifikacja i grzywna sięgająca 95 000 funtów.
Nie ma wątpliwości, że nowo ujawnione liczby zmieniają postrzeganie całego środowiska. Jeszcze niedawno zarzuty Mourinho były wyśmiewane lub traktowane jako element „piłkarskiego teatru”. Dziś trudno o kogoś, kto nie dostrzeże, że tym razem wróciły do niego, w świetle faktów, nie na wyrost.
"Jeżeli chcemy sprowadzić turecką piłkę tam, gdzie powinna być, musimy wyczyścić ją z wszelkiego brudu."