Szlagier Ruch Chorzów – Wisła Kraków. Remis, ale rekord frekwencji w Chorzowie
Już od pierwszego gwizdka czuć było wyjątkową atmosferę – na trybunach pojawiło się ponad 53 tysiące fanów, co stanowi rekord w polskiej piłce klubowej XXI wieku. Mecz Ruchu Chorzów z Wisłą Kraków nie zawiódł pod względem dramaturgii. Obie drużyny walczyły nie tylko o punkty, ale też o prestiż, a ostatecznie zeszły z boiska z remisem. Wisła utrzymała się na fotelu lidera, a Ruch nieco poprawił swoją pozycję w tabeli.
Mecz Ruchu Chorzów z Wisłą Kraków śmiało można nazwać wydarzeniem sezonu w Betclic 1 Lidze. Już sama otoczka robiła wrażenie – na trybunach Superauto.pl Stadionu Śląskiego stawiło się aż 53 314 kibiców. To najwięcej na meczu polskich klubów w XXI wieku. Poprzedni rekord padł zresztą przy okazji tej samej pary – tyle że wtedy Wisła rozbiła Ruch aż 5:0.
Przed pierwszym gwizdkiem faworyt wydawał się oczywisty. Biała Gwiazda od paru kolejek prowadzi w tabeli, mając przewagę sześciu punktów nad drugim zespołem. Ruch pod wodzą Waldemara Fornalika próbował jednak sprawić niespodziankę i faktycznie zaczął mocno. Już w 15. minucie Shuma Nagamatsu rozerwał obronę Wisły kreatywnym podaniem, a Patryk Szwedzik pewnie wpakował piłkę do siatki obok bezradnego Patryka Letkiewicza. Kibice gospodarzy mieli powody do radości.
Później Wisła próbowała dojść do głosu, ale długo nie potrafiła znaleźć drogi do bramki Jakuba Bieleckiego. Najbliżej byli tuż przed przerwą: Jakub Krzyżanowski miał trochę miejsca przed polem karnym, lecz minimalnie chybił, a chwilę później Maciej Kuziemka zmusił golkipera Ruchu do interwencji, choć bez większości kłopotów.
Po zmianie stron role się odwróciły. Goście zaczęli coraz groźniej atakować i grali zdecydowanie odważniej. Przełamanie nastąpiło w 66. minucie. Julian Lelieveld wrzucił piłkę w pole karne, a tam po niemałym zamieszaniu przyjął ją Frederico Duarte. Portugalczyk najpierw stracił równowagę, ale zdołał poderwać się, poprawić futbolówkę i huknął prosto pod poprzeczkę. Bramkarz gospodarzy nie miał szans.
Ostatni kwadrans spotkania upłynął pod znakiem ryzykownych prób Wisły, która dążyła do zwycięskiego gola. Ruch cofał się coraz głębiej, ale defensywa wytrzymała napór. Wynik 1:1 oznacza, że krakowianie utrzymali przewagę nad resztą stawki, a Niebiescy przesunęli się na szóste miejsce – choć wciąż mają więcej rozegranych meczów od kilku bezpośrednich rywali.
Co ciekawe, w tym starciu zabrakło bohatera z ubiegłego roku, Angela Rodado. Napastnik Wisły musiał pauzować po operacji barku, więc tym razem musiał oglądać rywali z boku.