Widzew potwierdza poważną kontuzję Leragera
Końcówka sezonu Ekstraklasy zapowiadała się emocjonująco dla Widzewa Łódź, ale euforia po zwycięstwie z Motorem Lublin szybko zmieniła się w niepokój. Lukas Lerager, jeden z najważniejszych graczy drużyny, opuścił boisko jeszcze przed końcowym gwizdkiem. Niestety, oficjalna diagnoza tylko potwierdziła najczarniejszy scenariusz dla sztabu oraz kibiców łodzian.
Widzew Łódź, choć wciąż walczy o spokojne utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie, musi zmierzyć się z poważnym ciosem. Po wygranym, lecz pełnym napięcia spotkaniu z Motorem Lublin nad drużyną zawisły czarne chmury. W końcowej fazie meczu murawę musiał opuścić Lukas Lerager – zawodnik, który w ostatnich tygodniach stał się jednym z filarów zespołu.
Trener Aleksandar Vuković jeszcze tuż po ostatnim gwizdku wyrażał duże obawy o stan zdrowia Duńczyka, nie kryjąc, że „Lerager w tym sezonie już nie zagra”. I faktycznie, dzień po meczu nadeszło oficjalne potwierdzenie ze strony łódzkiego klubu. Jak przekazano w komunikacie, pomocnik doznał całkowitego uszkodzenia ścięgna Achillesa. Z miejsca poddano go zabiegowi rekonstrukcji i – jak podaje Widzew – przerwa od piłki nożnej potrwa około ośmiu miesięcy. Tyle w przypadku tego typu kontuzji oznacza niemal całkowite wyłączenie z gry aż do kolejnej rundy rozgrywek.
To ogromna strata dla Widzewa, bo Lukas Lerager – choć pojawił się u czterokrotnych mistrzów Polski dopiero zimą – szybko zadomowił się w składzie. W sumie w obecnych rozgrywkach zaliczył 43 występy, z czego 11 już jako zawodnik klubu z Al. Piłsudskiego. W kibicowskiej pamięci na długo pozostanie zwłaszcza jego bramka zdobyta w 55. minucie zwycięskiego meczu z Motorem Lublin – był to jego pierwszy gol w czerwono-biało-czerwonych barwach.
Łodzianie na ostatniej prostej będą musieli poszukać nowego rozwiązania w środku pola. Sztabowi i kolegom Leragera nie pozostaje wiele czasu, by załatać lukę pozostawioną przez pomocnika, który swoją walecznością i zmysłem do gry potrafił zmienić losy spotkań. Sam piłkarz, ma już za sobą udaną operację, ale rekonwalescencja i powrót na murawę to kwestia wielu miesięcy.