Widzew podłączył się pod tlen. Wygrana z Motorem
Długo wyczekiwane zwycięstwo Widzewa Łódź stało się faktem — po jednostronnym i słabym widowisku łodzianie pokonali Motor Lublin 2:0. Motor nie potrafił odpowiedzieć na gole Carlosa Isaaca Munioza oraz Lukasa Leragera, przez co przewaga punktowa nad Widzewem stopniała zaledwie do trzech oczek. Atmosfera na stadionie przypominała trening, bo kibice odmówili dopingu, wyrażając swoje niezadowolenie ze stylu gry. Golkipera Bartłomieja Drągowskiego nie zmuszono właściwie do żadnej znaczącej interwencji, a Motor nawet po drugiej bramce nie był w stanie odwrócić losów spotkania.
W Łodzi emocji nie było wiele, ale efekt liczy się podwójnie — Widzew Łódź wygrał bez problemu z Motorem Lublin. Dwie bramki i zasłużone trzy punkty sprawiają, że zespół Aleksandara Vukovicia znów wyraźnie poczuł, że nie jest jeszcze pogrzebany w walce o utrzymanie. Piłkarze nie zachwycili stylem, Motor jeszcze mniej, ale wynik idzie w świat.
Niedzielny wieczór upłynął kibicom na stadionie w tak dziwnej ciszy, jakby ten mecz był tylko formalnością. Fani Widzewa postanowili zaprotestować przeciwko rozczarowującej postawie drużyny i przez całe spotkanie nie prowadzili dopingu, co przypominało treningowe warunki. Samo widowisko na boisku też nie rozpieszczało — obie ekipy prezentowały mizerny poziom, ale Motor był wręcz bezradny i apatyczny.
Wszystko zaczęło się w 15. minucie. Po stałym fragmencie gry Carlos Isaac Munoz przytomnie znalazł się w polu karnym i pokonał Gaspera Tratnika bez szans dla golkipera Motoru. Do przerwy goście właściwie nie istnieli — najlepszą okazję miał Karol Czubak, lecz uderzenie z jedenastu metrów posłał prosto w środek bramki, robiąc Bartłomiejowi Drągowskiemu prezent.
Ledwo wrócono z szatni, a już gospodarze podwyższyli prowadzenie. Świetna akcja zakończona podaniem Sebastiana Bergiera do Lukasa Leragera — ten wykorzystał wolną przestrzeń w polu karnym i bez ceregieli wpakował piłkę do siatki. Defensywa Motoru stała jak zamurowana i gra praktycznie się rozstrzygnęła. Niefortunnie dla łodzian Lerager nie zdołał dotrwać do końca meczu, bo z powodu urazu został zniesiony z boiska na noszach.
Później niewiele już ciekawych rzeczy się wydarzyło. Goście może dwukrotnie spróbowali odpowiedzieć na stracone gole, ale Bartłomiej Drągowski miał wyjątkowo spokojny wieczór — zero poważniejszych interwencji, zero dramaturgii.
W efekcie Motor Lublin ma już tylko trzy punkty przewagi nad żwawiej ostatnio poczynającym sobie Widzewem. Zwycięstwo łodzian nie było porywające, natomiast w obecnej sytuacji liczy się realizacja celu. Fanów mogła tylko martwić kontuzja strzelca drugiego gola i mało przekonujący styl.
Widzew Łódź - Motor Lublin 2:0 (1:0)
1:0 Carlos Isaac 15
2:0 Lukas Lerager 55