Raków ratuje zwycięstwo w Gdańsku po golu Brunesa w doliczonym czasie
Lechia długo prowadziła z Rakowem Częstochowa, ale ostatnie słowo należało do drużyny Dawidowicza. Jonatan Braut Brunes w trzeciej minucie doliczonego czasu gry zapewnił gościom komplet punktów. Gospodarze częściej dochodzili do sytuacji bramkowych, jednak ich nieskuteczność i pech w końcówce przesądziły o wygranej zespołu z Częstochowy.
Spotkanie pomiędzy Lechią Gdańsk a Rakowem Częstochowa zakończyło się dramatycznym zwycięstwem gości. Choć w tabeli to przyjezdni uchodzili za faworyta, przez większą część tego meczu to gospodarze mogli czuć, że są bliżej sukcesu. Lechia wypracowała sobie więcej dogodnych okazji, jednak zawiodła skuteczność, zwłaszcza w kluczowych momentach.
Już w 10. minucie Tomas Bobcek wykorzystał rzut karny, którego sędzia Koki Nagamine podyktował po faulu Oscara Repki na Kacprze Sezonience. To był 16. gol słowackiego napastnika w tym sezonie, ale później miał jeszcze jedną znakomitą okazję – w 82. minucie, już praktycznie przed pustą bramką, fatalnie spudłował. Ta akcja długo była wspominana przez kibiców na stadionie.
Raków odpowiedział już w 20. minucie, gdy Oskar Repka zrehabilitował się za wcześniejsze przewinienie i zdobył bramkę wyrównującą po indywidualnej akcji. Nie obyło się bez rykoszetu, który zmylił bramkarza gospodarzy, Alexa Paulsena.
Chociaż goście z Częstochowy przez chwilę przejęli inicjatywę, to końcówka pierwszej połowy ponownie należała do Lechii. Przed doskonałymi okazjami stanęli Kacper Sezonienko i Camilo Mena, ale efektem była tylko bezbramkowa niemoc – Sezonienko huknął wysoko ponad poprzeczkę, a Menę zatrzymał kapitalnym refleksem Oliwier Zych.
Po przerwie Lechia częściej dochodziła do sytuacji, ale nie potrafiła powiększyć dorobku. Największym rozczarowaniem pozostała niewykorzystana szansa Bobcka z piątego metra. Z kolei Raków przez długi czas nie potrafił wykreować zagrożenia pod bramką Paulsena – aż do 93. minuty, kiedy przyjezdni przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.
To właśnie wtedy, po zamieszaniu w polu karnym, piłka wylądowała tuż pod nogami Jonatana Brauta Brunesa. Napastnik Rakowa wykorzystał sprzyjający los i zapewnił swojemu zespołowi trzy punkty. Losy spotkania rozstrzygnęły się w ostatnich sekundach doliczonego czasu, co dla Lechii okazało się brutalnym zwrotem akcji.
Lechia Gdańsk - Raków Częstochowa 1:2 (1:1)
1:0 Tomas Bobcek (karny) 10
1:1 Oskar Repka 20
1:2 Jonatan Braut Brunes 90+3