Raków Częstochowa rozbija Koronę w Kielcach
Starcie Korony Kielce z Rakowem Częstochowa już od pierwszych minut obfitowało w emocje. Goście wyszli na prowadzenie po trafieniu Adriano Amorima, a później systematycznie odbierali gospodarzom nadzieję. Ostateczny cios zadali w doliczonym czasie gry – najpierw Patryk Makuch, a potem Lamine Diaby-Fadiga wykorzystali swoje okazje i przypieczętowali wygraną 4:1.
Pierwsze minuty spotkania w Kielcach od razu ustawiły rytm tej rywalizacji. Raków Częstochowa szybko wyszedł na prowadzenie za sprawą Adriano Amorima, który już w 5. minucie znakomicie wykorzystał precyzyjne dogranie Oskara Repki i zaskoczył Xaviera Dziekońskiego. Gospodarze zderzyli się z wysokim pressingiem gości, którzy chwilę później podwyższyli prowadzenie: tym razem Amorim asystował, a do siatki trafił Jonatan Braut Brunes.
Korona Kielce próbowała poderwać się po tych ciosach i błyskawicznie odpowiedziała. Tamar Svetlin uruchomił skrzydło i piłka przez Władimira Nikołowa trafiła w pole karne, gdzie Dawid Błanik przyjął i wykończył akcję technicznym uderzeniem. Do przerwy było więc 1:2, a kibice mogli czuć, że jeszcze w tym meczu wydarzyć się może sporo.
Po przerwie gra się zaostrzyła i wydawało się, że Raków kontroluje wydarzenia, choć okazji na kolejne gole przez dłuższy czas brakowało. W 86. minucie bliski zdobycia bramki był Patryk Makuch, lecz jego uderzenie obronił Dziekoński. Snajper gości nie popełnił już błędu w doliczonym czasie gry – popisał się skuteczną podcinką i podwyższył wynik. Chwilę później Lamine Diaby-Fadiga wywalczył rzut karny, który zamienił na czwartego gola dla Rakowa.
Ostatecznie zespół z Częstochowy wygrał 4:1 i po tej serii gier awansował na czwarte miejsce w tabeli. Gospodarze z Kielc, mimo dobrego fragmentu w pierwszej połowie, nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonego przeciwnika.