Niels Frederiksen szczerze o swojej przyszłości w Lechu Poznań
Burza wokół przyszłości Nielsa Frederiksena w Lechu Poznań nie ustaje. Duński szkoleniowiec, którego kontrakt ważny jest do czerwca 2026 roku, po raz pierwszy szczerze odniósł się do medialnych spekulacji. „W mediach społecznościowych pojawiło się sporo głupot”, przyznał trener. Wszystko wskazuje na to, że najważniejsze rozmowy jeszcze trwają, a rezultat poznamy przed startem kolejnych rozgrywek.
Wokół Nielsa Frederiksena i jego dalszej pracy w Lechu Poznań rozpętała się gorąca dyskusja. Kontrakt Duńczyka z Kolejorzem obowiązuje jeszcze przez ponad dwa lata, lecz część kibiców zastanawia się, czy po zakończonym sezonie na ławce trenerskiej nie dojdzie do zmian.
Plotki zaczęły przybierać na sile kilka tygodni temu, gdy pojawiły się sprzeczne doniesienia. Raz mówiono, że klub nie zamierza przedłużać umowy, chwilę później przedstawiciele Lecha zapewniali, że rozmowy ze szkoleniowcem cały czas się toczą. Wreszcie głos zabrał sam zainteresowany podczas konferencji prasowej.
Frederiksen bez ogródek stwierdził, że „w mediach społecznościowych zawsze jest sporo plotek i rozmów, ale większość to głupoty. Nie powinniśmy tracić na to zbyt dużo czasu”. Jednocześnie wyjaśnił, że kwestie kontraktowe nie zależą wyłącznie od jednej strony. „Aby podpisać kontrakt potrzeba zgody dwóch stron, więc trzeba też mieć na uwadze to, co chce trener” – uzupełnił Duńczyk.
Szkoleniowiec odniósł się także do własnych planów, uciekając od deklaracji i podkreślając, że na ten moment priorytetem pozostaje walka o mistrzostwo Polski. – Rozmawiamy. Wszyscy wiemy, że mój kontrakt wygasa pod koniec czerwca. Nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji na temat przyszłości. Jest możliwość, że zostanę, podobnie jak to, że odejdę. Zobaczymy, jak to się zakończy – podkreślił.