Motor Lublin. Posada Stolarskiego wisiała na włosku
Jeszcze niedawno przyszłość Mateusza Stolarskiego w Motorze Lublin wisiała na włosku. Wyniki zespołu, który miał walczyć o czołówkę Ekstraklasy, okazały się zaskakująco słabe. Mimo plotek o możliwym zwolnieniu, w szatni Motoru wybuchła mobilizacja. Michał Król otwarcie przyznał, że piłkarze jednogłośnie poparli trenera, co – jak się okazuje – odmieniło sytuację i poprawiło formę drużyny. Dziś Motor notuje dużo lepszą passę, a Stolarski zostaje na stanowisku.
Wydawało się, że Mateusz Stolarski nie dotrwa do końca roku na ławce Motoru Lublin. Po elektryzującym wejściu do elity, gdzie beniaminek w poprzednim sezonie narobił zamieszania, forma zespołu w obecnych rozgrywkach spadła dramatycznie. Klub, który miał bić się o pierwszą piątkę i być może nawet wejście do europejskich pucharów, zaliczył falstart i krążył w dolnych rejonach tabeli.
Sytuacja była tak napięta, że pojawiały się głosy poważnie sugerujące rozstanie ze szkoleniowcem. Klubowy zarząd z niepokojem patrzył na miejsce Motoru poza pierwszą dziesiątką. Jednak właśnie wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego: w szatni zaczął się proces, który odmienił bieg tej historii.
Michał Król, filar defensywy lubelskiego zespołu, w rozmowie z "Kanałem Sportowym" zabrał głos na temat atmosfery w zespole i reakcji na medialną burzę.
Najważniejsze było to, że wszyscy razem mieliśmy wspólny cel – chcieliśmy i chcemy dalej pracować z trenerem Stolarskim i całym sztabem. To dało nam wewnętrzną, dodatkową motywację, że musimy dać z siebie jeszcze więcej, żeby nie doszło do zmiany
W praktyce oznaczało to jasny sygnał do działaczy, że szatnia stoi za trenerem. Takie wsparcie wyraźnie wpłynęło na morale, co w szybkim tempie przełożyło się na rezultaty na boisku. Motor zaczął punktować, poprawił swoją pozycję w tabeli i, co najważniejsze, nie musiał szukać nowego szkoleniowca na kluczową fazę sezonu.
Od momentu deklaracji lojalności zawodników, lubelski zespół przesunął się na 11. miejsce w lidze. Dla kibiców to jasny sygnał, że projekt Stolarskiego nadal żyje, a plotki o jego zwolnieniu trzeba odłożyć na półkę. Motor wyszedł z kryzysu, bo szatnia zjednoczyła się wokół trenera wtedy, gdy presja była największa, a przyszłość wydawała się niepewna.